kazdej diecie pod sloncem. W koncu jak nie dziala, to znaczy ze zle
stosowana, ergo - trzeba byc madrzejszym :) A piszac o niebezpieczenstwach
mialem na mysli dziwne przypadlosci, ktore nekaja sporo osob probujacych
diety Kwasniewskiego. Klasycznym przykladem jest casus kobiety, ktora od
okolo pol roku diete stosuje. W tym czasie:
- po 2 miesiacach wystapila opryszczka, ktorej wczesniej nigdy nie bylo
("Dlaczego złapałam tego wirusa przecież na DO nie choruje się na takie
choroby.Co sie dzieje??"),
- pojawily sie bole glowy, uczucie zimnych rak i stop,
- po ustapieniu bolu glowy pojawil sie bol lewej nerki,
- po 4 miesiacach pojawily sie bole klatki piersiowej w okolicy mostka
oraz
brzydki zapach z ust,
- ostatnio pojawilo sie zapalenie pecherza moczowego z krwiomoczem
wlacznie.

Czy ktos obecny na grupie i stosujacy np. MM doswiadczyl choc jednej
takiej
dolegliwosci? Tylko prosze mi tu nie nie wmawiac, ze optymalni pisza o
swoich problemach bez ogrodek, a zwolennicy innych diet skrzetnie swoje
problemy ukrywaja. Wlasnie na dieta.optymalna ladnie poproszono kogos, by
problem stuszczonej watroby roztrzasal w zaciszu optymalnego gabinetu
lekarskiego, bo na grupie nie ma sensu.


a moze zamiast "szastac" KF-em, poczytal by kolega watki o problemach z MM,
na tej grupie, watki powyzej tego (wg OE)

Jurek


· 

Z anatomicznego punktu widzenia- penis może uciskać pęcherz moczowy, który graniczy z przednią ścianą pochwy, zwłaszcza, jeśli penis jest trochę zakrzywiony. Czym się stresujesz... po prostu zmieńcie pozycje, albo spróbuj się pochylić bardziej do przodu- np. kochając się na stojąco, oprzyj się rękami o łóżko/nawet podłogę...
Ja też czasem mam podobne odczucia, ale wystarczy się po prostu innaczej ustawić. Czasami kwestia 2 cm- w ułożeniu bioder, głębokości pchnięć- ma wpływ na pojawienie się orgazmu. Spróbujcie trochę płytszego wchodzenia, w pozycji od tyłu z takim skrzywieniem, powinno Ci być bardzo miło, jeśli on wejdzie nie za głęboko i będzie dotykał "tego konkretnego miejsca w środku".
Jakby coś było nie tak- lekarz by Cię poinformował.

mam 25 lat od pewnego czasu zmalało mi ciśnienie oddawanego moczu dalej niż na 1m nie sikne i w pęcherzu mogę pomieścić dużo moczu prowadzę siedzący tryb życia mam lekką nadwagę i piję dużo piwa czy to możliwe żebym już w tym wieku miał jakieś problemy z prostatą? czy powinienem pędzić do urologa? nie lubię niepotrzebnych badań ale boję się żeby na raka nie umrzeć albo coś takiego!! pomocy!!

A propos dzikusa chorujacego na raka.

Moj Toffik (co prawda szczur sniady, a nie wedrowny, ale one PODOBNO maja szanse zyc dluzej niz wedrowne) umarl w wieku niespelna 7 miesiecy na raka jąder, poteznego, z przerzutami na pecherz moczowy i naciekami na nerkach.
Rak zaatakowal bardzo szybko i od razu byl zmasowany atak. Dla malucha nie bylo szans.

Tak wiec z ta odpornoscia dzikusow i ich lepszym zdrowiem bym nie byla taka pewna..mimo wszystko..

· 

na wikipedii można przeczytać coś takiego:
W badaniach przeprowadzanych w krajach o znacznie większej niż przeciętna konsumpcji napoju yerba mate przygotowywanego w tradycyjny sposób picie yerba mate zostało statystycznie powiązane ze zwiększoną zapadalnością na raki jamy ustnej, gardła, przełyku i pęcherza moczowego. Statystyczny związek spożycia yerba mate z podwyższonym ryzykiem raka płuc stwierdzono w badaniu na grupie urugwajskich mężczyzn, które wykazało zależność między wzrostem ryzyka zachorowania, a dawką oraz brak związku spożycia yerba mate z gruczolakorakiem płuc. Wiele z badań z Ameryki Południowej wykazało związek między wzrostem ryzyka zachowania na nowotwory, a ilością wypijanego napoju. W Polsce nieczęsto zdarza się spożycie rzędu litra dziennie i więcej, co notowano w badanych populacjach. Należy zwrócić uwagę, że wiele z analizowanych populacji cechowało się jednoczesnym używaniem alkoholu i wyrobów tytoniowych, co komplikuje wpływ mate jako niezależnego czynnika ryzyka.

tak więc moim zdaniem nie ma co panikować

Możliwe działania niepożądane:

* Częste działania niepożądane (dotykające więcej niż 1 na 100 lecz mniej niż 1 na 10 kobiet): wahania nastroju, ból głowy, ból brzucha (żołądka), trądzik, ból piersi, powiększenie piersi, bolesne lub nieregularne miesiączki, zwiększenie masy ciała.
* Niezbyt częste działania niepożądane (dotykające więcej niż 1 na 1000 lecz mniej niż 1 na 100 kobiet): kandydoza (zakażenie grzybicze), opryszczka (herpes simplex), reakcje alergiczne, niekiedy ciężkie (obrzęk naczynioruchowy) z obrzękiem skóry i (lub) błon śluzowych, zwiększony apetyt, depresja, nerwowość, zaburzenia snu, obniżenie libido (pożądania seksualnego), odczuwanie mrowienia i drętwienia, zawroty głowy, problemy ze wzrokiem, zaburzenia rytmu serca lub niezwykle szybki rytm serca, zakrzep krwi (zakrzepica) w naczyniu nogi lub płuc (zatorowość płucna), wysokie ciśnienie krwi, migrena, żylaki, ból gardła, zapalenie żołądka i (lub) jelit, mdłości, wymioty, biegunka, zaparcie, wypadanie włosów (łysienie), świąd, wysypki, suchość skóry, łojotokowe zapalenie skóry, ból szyi, ból kończyn, kurcze mięśni, zakażenie pęcherza moczowego, guz piersi (łagodny i rak), wydzielanie mleka u kobiet nie będących w ciąży (mlekotok), torbiele jajników, nagłe zaczerwienienie twarzy, brak miesiączek, bardzo obfite miesiączki, upławy, suchość pochwy, ból w dolnej części brzucha (miednica), nieprawidłowy rozmaz szyjkowy (metodą Papanicolau), zatrzymanie płynów, brak energii, silne pragnienie, zwiększone pocenie się, zmniejszenie masy ciała.

Zamieszczone w ulotce, to co Cię trapi. Z tego co widziałam na forum, to są dziewczyny które mają bóle głowy i zmieniły antykoncepcję.

idziesz do lekarza-np nefrologa. mówisz mu, że masz problemy z pęcherzem(pokazujesz mu wynik ogólnego badania moczu) i, że furaginum i leki przeciwbólowe nie pomagają. jeli on obaczy, że w moczu są bakterie wtedy zaleci zrobienie posiewu. badanie to umozliwia rozpoznanie infekcji bakteryjnej układu moczowego oraz ustalenie stopnia oporności wyhodowanego szczepu bakteryjnego(ponieważ najpierw namnaża się na specjalnych pozywkach bakterie pochodzące z próbki pobranego moczu) na stosowane leki przeciwbakteryjne.dzieki badaniu dobiera sie najodpowiedniejszy lek. Jesli badanie zaleci lekarz wtedy za nie nie płacisz a wynik masz chyba po 3 czy 4 dniach(ja tyle kiedyś czekałam). jesli natomiast chcesz zrobić badanie na własną reke wtedy udajesz sie do labolatorium bakteriologicznego, dostajesz tam jałowy pojemniczek na próbkę moczu. Mocz do badania pobieasz z samego rana(wcześniej musisz dokładnie umyć wodą z mydłem narządy moczowo-płciowe) i najlepiej gdybyś w czasie 2h od pobrania próbki dostarczyła ją do laboratorium. po 2-3 dniach odbierasz wyniki.(Pamietaj, że tego jałowego pojemniczka nie nalezy otwierac wczesniej niż zaraz przed pobieraniem próbki.) Wtedy już zgotowymi wynikami udajesz się do lekarza a on proponuje metodę leczenia. koszt badadania od 30-37 zł(zalezy od laboratorium)


Hmm skoro wiekszoc wyplywa od razu, rozumiem ze chusteczki higinieczne (jak w przypadku kondomow:)) pod reka wskazane? Czy od razu lepiej wskoczyc pod prysznic? Jak Ty to robisz?

Hehehe, no dobra, ujawnię rąbka tajemnicy z mojej prywatności :-)
Zawsze mam "pod ręką" chusteczki higieniczne a potem lecę się umyć, choć czasem mi się nie chce.
Wskazane jest umycie się, czy choćby wysiusianie - bo w końcu Twoje bakterie, które Tobie nie szkodzą - mogą spowodować infekcje pęcherza moczowego u Twojej dziewczyny (jest to dość częste, zapalenie pęcherza często nazywane jest "chorobą miesiąca miodowego" - z wiadomego powodu).

Aha, a jezli chcielibysmy zrobic TO 2-3 razy z rzedu, to mozna tak jeden po drugim czy lepiej "oczyscic" najpierw??

Bez znaczenia. Ważne, żeby w miarę możliwości podmyć się lub załatwić po ostatnim stosunku.

Ja ze trzy razy mialam zapalenie pecherza przy tabletkach. I potobno wlasnie tabsy sprzyjaja tej chorobie. Ale ile w tym prawdy to nie wiem...Powinnas isc do lekarza ogolnego i poproic o skierowanie na badania moczu z posiewem to wazne bo mozesz miec bakterie w moczu.Pomimo tego, ze czesto mialam to zapalenie i tak bralam tabsy. A pozniej gdy przerwalam tabsy jak reka odjal nie mialam nic..

Witam, proszę o interpretację wyników mojego taty, ma 75lat, problemy z kręgosłupem i pęcherzem, obawiam się czy to nie rak...Po przyciśnięciu gdzieś np. ręki na skórze robią się siniaki.
morfologia krwi:
OB 17mmh
krwinki białe 4,2tys/mm
krwinki czerwone 3,90 tys/mm
hemoglobina 13,1g/dl
hematokryt 36,9
MCV 94,6
MCH 33,6pg
MCHC 35,5g/dl
RDW 12,1%
PŁYTKI KRWI 208 TYS/MM
MPV 8,4 mc mm
pdw 16,6%
limfocyty 40%
kom pośrednie 8,8%
granulocyty 51,2%
MOCZ BADANIE OGÓLNE:
Barwa moczu jasnożółta
odczyn moczu zasadowy
ciężar właściwy moczu 1012 g/l
cukier w moczu nie obecny
białko w moczu nie obecne
urobillinogen w moczu w normie
ciała ketonowe w moczu nieobecne
nabłonki w moczu poj. płaskie
krwinki białe w moczu 0-2wpw
krwinki czerwone w moczu wył.20-22 wpw
składniki mineralne niel. pas. śluzu,niel.bakt.kul.,niel.fosf.bezp.
CHEMIA KLINICZNA
CHOLESTEROL CAŁKOWITY 173MG/DL
GŁUKOZA 93 mg/dl

Sacharyna w słodziku!!!- zostaje wydalona z organizmu z moczem jednak 2 % jej pozostaje w organiźmie - rozwija się rak pęcherza moczowego.Zostało to potwierdzone w badaniach na szczurach.

Suszone owoce,mrożonki swój kolor praiwe identyczny z naturalnym zawdzięczają siarczynom.

Mięso o barwie czerwonej,różowej a po przekrojeniu w środku brunatne -oznacza to, że zostało spryskane azotanem.Powinno byc całe brunatne.Szczególnie niebezpieczne dla małych dzieci.
Również w marchwii(sztuczne nawozy-azotany,azotyny).
Przechowywanie owoców,"zieleini" w workach foliowych-brak dostępu tlenu,z azotanów powstają azotyny.
Niewielka ilośc azotanów może miec właściwości lecznicze-nitrogliceryna

Difenyl ortofenyl-owoce cytrusowe spryskiwane lub przetrzymywane w nasączonych bibułkach.Cytryna ze skórką!!! ;skórki owoców w ciastach

Etel-przyspiesza dojżewanie owoców

Bies napisał/a:

Straszą rakiem albo chorobami płuc. Dla mnie gówno prawda, chorują na to słabi i mniej odporni ludzie (no offence).

I tu się mylisz. 90% osób, które palą ponad 20 lat gdzieś tak 1-2 paczki dziennie - ma jakieś schorzenia. Przykład mogę podać z życia wzięty. W pracy mojej matki pali/paliło dużo osób, choć większość z nich popalało po prostu żeby się czasem odstresować czy dla towarzystwa. Paliło tak naprawde 5 osób. Jedna z nich ma raka jelita grubego i czeka na operacje. Druga umarła na raka pęcherza moczowego. Jedna z nich miała raka krtani od picia i palenia. Pozostałe dwie miały poważne schorzenia płuc. Moja własna babcia ma poważne zmiany w płucach do tej pory, mimo, że rzuciła 15 lat temu. Każdy myśli "mnie to nie dotyczy", a potem widzi jak bardzo się myli. Co do tego Twojego przysłowia. Cóż, ja wole umrzeć zdrowa niż plując krwią z rozwalonych płuc.

Jeśli chodzi o tą bieliznę w automatach, to u Japońców normalne odkąd połączyli zaawansowanie techniczne z swoją kulturą. Prostata to gruczoł krokowy lezący w miednicy mniejszej okalający cewkę moczową tuż pod pęcherzem moczowym. Wytwarza zawiesinę w której pływają plemniki, zwaną potocznie spermą. Ma kształt kasztana jadalnego. A rak może być wykryty za pomocą badania per rectum. Da się bez niej żyć ale o dzieci będzie trudniej, no i oczywiście leczenie operacyjne jest niewskazane. Jeśli chodzi o dofinansowania o rząd to właśnie odpowiedź na ostatnie pytanie. Kultura patriarchalna wymaga od mężczyzn bycia na poziomie albo nie bycia wcale. Tak jak to opisałaś "Jakbyś się czuł kiedy koleżanka zasuwała by z łopatą?" To nic innego niż zniewolenie stereotypami roli mężczyzny. Kobiety się z tego wyzwoliły, nie muszą być już tylko kurami domowymi by być uznane jako kobiety. Natomiast facet dalej musi charowac przy łopacie, by byc uznanym w społeczeństwie.

To jest właśnie postawa naszych kochanych weterynarzy, konowały, no nie znam innego określenia.
Przede wszystkim powinien pobrać posiew naskórka, ale oczywiście, na co może chorować świnka, albo świerzb albo grzybica, wsio jedno.....
No szlag mnie trafia!


Takie jest podejście lekarzy, weterynarzy mechaników i jeszcze wielu, wielu innych:/ Niestety:/ Specjalistów w Polsce policzyć można na palcach jednej ręki:/ Większość to właśnie takie wróżki... Popatrzy na świnkę i od razu wie wszystko... Tak samo jak bez testów ?ustalają? na co dana osoba ma alergie:( Taki skrajny przypadek, ale kiedy byłam całkiem mała przez błędną diagnozę lekarza o mało co nie byłabym leczona na zapalenie opon mózgowych zamiast na zapalanie bodajże pęcherza moczowego:/

Daisy,dowiem sie od szwagra co to jest za masc,bo ja nie mam zielonego pojecia.Pracuje juz tyle lat z urologiem ,tysiace osob sie przewinelo u nas ze stulejka i powoiem szczerze,ze pierwszy raz slysze o tej masci?U nas sie tego zwierza poprostu nie stosuje.
Co do zabiegu,to u nas zabieg mozna wykonac prywatnie, jak i na NFZ.Dziecko jest znieczulane ogolnie,trwa to wszystko okolo 30 min.Szwy zakladamy rozpuszczalne.Po wybudzeniu idzie na sale i lezy u nas jakies 4 -5 godz.Zreszta sa takie dzieciaki co juz po 2 godz.sa gotowe do startu Potem to juz wszystko w rekach rodzicow i dziecka.Trzeba dzien po zabiegu cwiczyc czyli sciagac napletek,zeby rozciagnac blizne ,bo niestety jezeli tego sie nie bedzie robilo napletek znow sie zawezi.Czas gojenia rany to oklo 2 tyg.,potem nie ma sladu po zabiegu.Po okolo 3 tyg.szwy wypadaja .
Co do mycia ,to MYC TRZEBA!!!!!Czy wyobrazasz sobie ,co tam sie dzieje po napletkiem,jaki tam jest syf?Mastka wyglada jak zkwasnialy ser bialy i potwornie smieridzi.Tfuuu.To jest siedlisko bakterii i jezeli sie tego nie zlikwiduje to beda caly czas stany zapalne ,ktore moga skonczyc sie nawet zapaleniem pecherza moczowego.
p.s.
Mamakacpra niech Wam opowie jak wygladal zabieg , znieczulenie i pobyt u nas .Jej mlody mial wprawdzie 3 -ci migdal usuwany ,ale moze sie podzielic wrazeniami.

20.02.1993r. Rajd Zimowy. OS5: Orłowiec - Złoty Stok

...kilka szybkich łuków, lewy nawrót na mostek... prawy pod górę... po dwóch kilometrach łagodny prawy łuk... Tuż za zakrętem na zewnętrznej drzewo... Uderzenie. Huk. Głucha cisza.
"Są pzrytomni!" - krzyczą kibice - "Żyją!". Siła uderzenia Forda Sierry Cosworth prowadzonego przez Mariana Bublewicza jest tak ogromna, że samochód owija się wokół drzewa - podobno jesiona. Kibice próbują pomóc załodze - wyciągają rannego pilota Ryszarda Żyszkowskiego. Marianopwi przyciśniętemu przez fotel i klatkę nie mogą pomóc. Bezradność. Na miejsce wypadku przyjeżdża karetka i straż pożarna, jednak brakuje specjalistycznego sprzętu. Cenne minuty uciekają. Grupa kilkudziesięciu kibiców nie daje za wygraną - dociera do rannego kierowcy, który zakleszczony w samochodzie przytomnie udziela wskazówek, w jaki sposób można mu pomóc. Pilot zostaje przewieziony do szpitala w Lądku Zdroju - ma złamaną rękę i rozbitą głowę. Mariana ze zmiażdżoną miednicą, pękniętym pęcherzem moczowym, złamaną ręką i nogą udaje się w końcu wyciągnąć z wraku auta. Zostaje przewieziony na operację, cały czas jest przytomny. Rajd rusza dalej. O 17:00 Marian umiera...
Jeszce tego samego dnia kibice ścinają drzewo, w które uderzył samochód. Od tamtego feralnego dnia po odcinku Orłowiec - Złoty Stok już nie jeżdżą rajdówki. Na miejscu wypadku stoi pomnik, przy którym do dziś można spotkać wiernych kibiców Bublewicza, zapalających znicze.

Jest oczywistą oczywistośćią jak mawia moja ulubiona postać, że piesek będzie smutnawy przez czas jakiś. Dla niego to nowe wyzwanie. Chadzał sobie, a tu nagle bum nie ma dwóch nóg. Przyzwyczai sie do tego. Teraz potrzebuje miłości, opieki, częstego doglądania no i medykamentów. Walcz o pieska. Dopóki nie jest nieuleczalnie chory to warto walczyć o niego. Kiedyś weterynarz opowiadał mi o przypadku starszej pani, która miała jamnika i dostał paraliżu tylnich nóg. Żył tak przez lat szcześć. Zginął ...... wypadając pani z ręki kiedy niosła go do kąpania i skręcił sobie kark. Pokazuje to, że zycie z paraliżem tzw życie foki jest możliwe. Co do moczu to paraliż objął też w częsci pęcherz moczowy co sprawia, że pies nie trzyma. Ja poprostu kupiłem mojemu Reksiowi pieluchy i sobie z nimi chadzał. Do tego z 5-6 razy dziennie trzeba psa wyduszać tzn pomagać mu w oddawaniu tego moczu. Weterynarz powinien Ciebie tego nauczyć. Trzymam kciuki i służe pomocą. Mam doświadczenie dosyć obszerne w tej chorobie niestety. Chce teraz pomagać jak moge innym aby sie udało wykaraskać z tej choroby inne psiutki

Jako student medycyny (i jak się uda przyszły lekarz) mam bardzo mieszane odczucia. Marihuana zawiera kannabinoidy (takie toksyczne substancje). Jeśli przyłączą się do odpowiedniego receptora w komórce (receptory kannabinoidowe: umiejscowione w częściach układu nerwowego odpowiedzialnego m.in. za: pamięć, sen, czuwanie, emocje, postawę ciała) mogą spowodować zmianę jej metabolizmu i zmiany w uwalnianiu hormonów i neuroprzekaźników (biorąc pod uwagę położenie oraz działanie z polskiego na nasze: mózg może się zresetować). Koniec wykładu z biologii, przejdźmy do konkretów. Alkohol ma również bardzo wiele szkodliwych działań; uszkadza wątrobę, podrażnia ściany żołądka, powoduje ostre zatrucie a mimo to jest legalnie sprzedawany. Nie omieszkam wspomnieć o papierosach, które poza rakotwórczym działaniem na układ oddechowy, degeneracyjnym na ukł. krążenia, mogą oddziaływać również na pęcherz moczowy, również są sprzedawane legalnie.
Doszukałem się pozytywnego zastosowania w medycynie (oczywiście jak najbardziej teoretyczne ), np. podawana pacjentom po chemioterapii mogłaby zmniejszyć ból i spowodować podwyższenie nastroju.
Podsumowując, jestem na NIE. Spójrzmy prawdzie w oczy: dać naszemu społeczeństwu palec, chcą całą rękę. W końcu dojdzie do inicjatywy aby posiadanie 1g amfetaminy na użytek własny było dozwolone, w końcu marihuanę można. BTW, sprzedaż papierosów nieletnim również jest zakazana a mimo to sprzedają. Dzieci palą już w podstawówce, aż strach pomyśleć co byłoby po zalegalizowaniu...

żeby wszystkie ciocie mogły być wyedukowane wkleję opis tego co dzieje się z dzidziusiem w 13 tygodniu co najważniejsze zaczął się II trymestr czyli jak to mówią najgorsze 3 mieciące za nami teraz będzie tylko lepiej

13 tydzień ciąży
Nerki podejmują pracę: dziecko opróżnia pęcherz. Składniki moczu są wydalane poprzez łożysko do krwi matki a potem filtrowane przez jej nerki. Maleńki człowiek otwiera usta i połyka wody płodowe, dzięki temu ćwiczy nerki i cały układ trawienny. Gdy przypadkiem muśnie palcami warg, zaczyna odruchowo ssać. Rozwija się zmysł smaku. Pojawią się zawiązki zębów stałych (zawiązki zębów mlecznych są gotowe już od czterech tygodni). Dziecko robi miny: nadyma policzki, marszczy czoło, zwija wargi w ryjek ? ćwiczy mięśnie twarzy. Przydadzą mu się, kiedy będzie ssać, a także potem kiedy będzie się uśmiechać. Ukształtowały się już kości, stawy i mięśnie. Torebki stawowe wypełnia maź stawowa, co umożliwia płynne poruszanie się ? i dziecko z tego korzysta: mach rękami i nogami, przytula się do ścian pęcherza płodowego, kręci głową, fika koziołki, podkurcza palce stóp, ssie kciuk, umie się nawet podrapać. Ale wody płodowe tłumią ruchy malca na tyle że nic nie czujesz. Dziecko ma teraz rozmiar brzoskwini (65-80 mm) i wagę dorodnej rzodkiewki (13-20g).

Now itajcie, wczoraj skończyłam 13 tygodni, dziś rozpoczął się kolejny czyli już 14 tydzień, wklejam wam opis dzieciątka w tym wieku, to takie słodkie:

Nerki podejmują pracę: dziecko opróżnia pęcherz. Składniki moczu są wydalane poprzez łożysko do krwi matki, a potem filtrowane przez jej nerki. Maleńki człowiek otwiera usta i połyka wody płodowe, dzięki temu ćwiczy nerki i cały układ trawienny. Gdy przypadkiem muśnie palcami wargi, zaczyna odruchowo ssać. Rozwija się zmysł smaku. Zbadano, że jeśli do wód płodowych dodana zostanie glukoza, dziecko chętniej je połyka. Pojawiają się zawiązki zębów stałych (zawiązki zębów mlecznych są gotowe już od czterech tygodni). Dziecko robi miny: nadyma policzki, marszczy czoło, zwija wargi w ryjek - ćwiczy mięśnie twarzy. Przydadzą mu się, kiedy będzie ssać, a także potem, kiedy zacznie się uśmiechać.

Ukształtowały się już kości, stawy i mięśnie. Torebki stawowe wypełnia maź stawowa, co umożliwia płynne poruszanie się - i dziecko z tego korzysta: macha rękami i nogami, kopie, przytula się do ścian pęcherza płodowego, kręci głową, fika koziołki, podkurcza palce stóp, ssie kciuk, umie się nawet podrapać. Ćwiczy w ten sposób mięśnie i testuje układ nerwowy. Ale wody płodowe tłumią ruchy malucha na tyle skutecznie, że ty nic nie czujesz.

Dziecko ma teraz rozmiar brzoskwini i wagę dorodnej rzodkiewki

Hej,
U mnie jednak w porządku z jajnikami. Strasznie mi ulżyło, choć ginekolog dała mi skierowanie na dodatkowe badania (cytologia?), ale to już u lekarza ogólnego. Powiedziała, że jak na 6!! lat, przez które nie badałam się ginekologicznie, jest niemalże idealnie. Na zewnątrz wszystko wygląda ładnie, wewnątrz wdało się jakieś zapalenie, ale to kwestia paru dni i będzie wyleczone. A więc sprawa ucisku na pęcherz i ciągłego oddawania moczu została wyjaśniona, nie wiadomo jednak dlaczego odczuwam parcie również na jelito grube. Pani dr zasugerowała, ze to może być coś z układem pokarmowym. No nieważne..
Korzystając z okazji, jaką może być konsultacja z tutejszymi fachowcami, chcialam jeszcze zapytać, czy badanie, jakie pani doktor przeprowadziła (normalne badanie ginekologiczne +USG TV) jest wystarczające, żeby na 100% stwierdzić, że się nie ma raka jajnika? (aha, pani dr jeszcze coś wspominała, że w lewym mam powiększony pęcherzyk i być może! maluutki torbiel). Czy to wystarczy aby mieć pewność, ze jest wszystko ok, czy trzeba zrobić jeszcze te markery? Zapytałam, czy powinnam umówić się na następną wizytę, pani dr powiedziała, że to zależy ode mnie i od tego, jak bede się czuła podzczas następnego okresu.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i proszę o odpowiedź, z góry dziękuję i przepraszam za zawracanie głowy..

Opisywalam już tutaj na forum swoja historię,niestety w wyniku porzadków gdzieś zniknęła.Postanowilam więc opisać ją jeszcze raz.Zaczęlo się banalnie.Postanowilam się odchudzić.Niby nic mi nie dolegało,ale bylam jakaś taka pełna i wiecznie zmęczona.Ponieważ slyszałam o wielu przypadkach radykalnego odchudzania ,które prowadziły potem do wielu chorób,postanowilam rozpocząć tę kurację od zrobienia wszystkich badań (oczywiście prywatnie).Morfologia wyszła bez zarzutu,usg niestety już nie.Trafiłam na takiego "specjalistę",który stwierdził,że mam guza w pęcherzu moczowym.No i zaczęlo się szukanie..Efekt byl taki ,że natychmiast znalazłam się na stole operacyjnym.Wstepne rozpoznanie -rak jajnika ,rozmiary guza porażające 20x10x1 (w cm).Na szczęście na innych organach nic nie znaleziono.W materiale pobranym do badania komórki nowotworowe byly tylko w jednym jajniku.Potem byla chemia ,schemat Taksol i Cisplatyna.Mialam je podawane jednego dnia ,w miedzyczasie byly płukanki.Tak minęło pół roku.Nie widziałam wtedy ani wiosny ,ani lata.Upływ czasu wytyczaly mi kolejne chemie.W sierpniu 2006 wrócilam do pracy.Mam wyznaczone badania kontrolne co 3 miesiące.Aha zapomnialam napisać ,że wszystko zaczęlo się w styczniu 2006.Byl dzień moich urodzin.Tego dnia moje zycie nabrało innego sensu.Cieszę się ,że jest to forum.Sama na początku choroby szukalam informacji i bylo ich niewiele.Teraz to juz jest co innego.

Miesiąc temu zmarła na raka jajnika moja mama.To, co widziałam i doświadczyłam od lutego i to jak są traktowane przez niektórych lekarzy starsze osoby być może będę w stanie kiedyś tu napisać.Wiem jak trudna jest walka z tym wstrętnym nowotworem.
Sama zaczynam się bać.Właśnie zrobiłam badanie-CA125-31 (w laboratorium norma21), CA19.9-47(norma 18).Do tego rok temu miałam jakieś krwawienia z jelita, badano mnie wziernikiem-nic nie wykazało, bardzo mnie bolało, od czasu do czasu a szczególnie w sytuacjach stresowych mam bóle głowy i wymioty.Siedem lat temu zdiagnozowano u mnie endometriozę 4 stopnia- zrosty z jelitami,torbiele na jajnikach, ogniska starej endometriozy na otrzewnej wraz z otrzewną pęcherza moczowego. We wtorek idę na kolonoskopię, oczywiście prywatnie, państwowo musiałabym czekać do listopada,a wiem ,że czas tu się liczy.Nie muszę mówić jak bardzo się boję...

Nasza historia zaczeła sie jak wiele innych przedstawionych tu historii. Na początku niestrawnosc, wzdęcia, ogólny dyskomfort w jamie brzusznej wizyta u lekarza, potem oczywiście zła(mylna) diagnoza. Po Usg,które mama zrobiła na własna rękę okazało się,że są widoczne guzy na obu jajnikach i znaczna ilość płynu. Nastepnie skierowanie do Centrum Onkologii w Kielcach i operacja.
Usunięto wszystko co sie dało wraz z 4 litrami płynu z jamy brzusznej i ok.1litra z płuc niestety są pozostałości które są nieoperacyjne. tj.
-zmiana guzowata litotorbielowata 96x53x45mm przylegajaca do pęcherza moczowego i do okolicznych pętli jelitowych-prawdopodobny naciek
-widoczne nieliczne węzły chłonne okołoaortalne do 10-11mm
-w miąższu wątroby widoczne są 2 ogniska o nieprawidłowym sygnale 5-11mm i 6-6mm. Obraz pierwszej ze zmian moze odpowiadac meta natomiast wielkosc drugiej zmiany utrudnia weryfikacje(proponuje badanie kontrolne)
-obustronnie w okolicach pachwinowych hipoechogeniczne węzły chłonne największe po stronie prawej 14-10mm lewej 11-6mm.

Dodam jeszcze,że wynik CA 125 po operacji, a tuz przed pierwsza chemią wynosił 5241,6 (wynik w surowicy). Bardzo wysoki poziom markera.
W tej chwili mama jest po drugiej chemii taxol 269mg i carboplatyna 539mg.

Z góry dziekuje za cenne informacje od Was, życze Wam DUŻOO ZDROWIA!!!

To sporo opisano w tych badaniach. Płuca na podstawie RTG są czyste. USG wskazuje znaczne wodobrzusze wywołane procesem rozrostowym raka. Przestrzeń okołoaortalna mogła być nie do oceny w obrazie USG z jakiś powodów, które przysłaniały ten obraz i dlatego nie można było wykonać żadnej oceny tego obszaru. Najprawdopodobniej nacieczona otrzewna. KT uściśla opis USG i wykazuje dodatkowe miejsca zajęte dwa jajniki, uwidocznione wymiarowo guzki na otrzewnej świadczące o rozsiewie choroby. Podejrzenie istnienia choroby w węzłach chłonnych. Torbiel na wątrobie raczej nie ma związku z rakiem. Guzy jajników mogą ściśle przylegać do pęcherza moczowego i zmiana przy aorcie mogą wykluczać na tym etapie wykonanie operacji.
"Cellulae et foci carcinomatosi. Adenocarcinoma. Opis- Obraz na pierwszym miejscu przemawia za rakiem jajnika" - Komórki i ogniska rakowe. Gruczolakorak i obraz wskazuje, że podłożem tego obrazu jest rak jajnika
Wydaje się, że zaproponowana opcja trzech cykli chemii i ponowna ocena oraz decyzja dalszego postępowania wydaje się właściwa. Zastanawia mnie tylko dlaczego chemia dopiero za dwa tygodnie. Polska rzeczywistość. Zobaczymy co powie jeszcze inny specjalista. Mamy podejście do choroby i leczenia ma duże znaczenie, a Twoje wsparcie jest tak samo ważne. Pozdrawiam

hej dziewczynki, odpoczelam sobie troche w piatek i wczoraj, bylismy w kinie u znajomych, na zakupkach,a teraz wlasnie wrocilismy ze spacerku. Zoladek przestal mnie bolec,jak reka odjal, teraz mam tylko raz na dobe taki mocny skurcz podbrzusza, nie wiem czy to macica, czy moze pecherz bo mam krwinki czerwone w moczu,ale to juz inna historia:) ogolnie dpoczywam sobie:)

Jestem w końcu:-)

Andzia , brzusio superancki,faktycznie mamy się już czym chwalić. Ja z rana też mam mniejszy, za to po południu rośnie szybciutko.
Gosia - bardzo wyraźnie ruchy poczulam właśnie wczoraj wieczorem i to do tego stopnia, że kazałam mężusiowi położyć rękę i....też poczuł. Dzidzia kopała strasznie hiih Fantastyczne uczucie.
Dzisiaj za to położyła się tam gdzie pęcherz moczowy chyba, bo w ciagu dnia co chwilę zaliczałam toaletę A byliśmy na spacerku nad morzem i buliłam 2 zeta za każde wejście.

Kasia735, biedna Zuzia, to się wycierpiała
Ale już jest dobrze?
A z tą służbą zdrowia, to do d... za przeproszeniem. Ostatnio mieliśmy też taką przygodę z dziadkiem, jakiej nikomu nie życzę. Dziadek ma raka pęcherza moczowego, i co jakiś czas wycinają mu we Wrocławiu coś tam - nieważne. W każdym bądź razie, którejś nocy parę tygodni po operacji, czuł się tak okropnie, że zadzwoniliśmy po pogotowie. Pogotowie przyjechało, zabrali dziadka do szpitala na izbę przyjęć. Za jakąś godzinkę telefon, żeby przyjechać po dziadka bo niekwalifikuje się do przyjęcia do szpitala. Więc pojechaliśmy do szpitala i co zastaliśmy - dziadek leżał na izbie przyjęć na podłodze (nie wiadom dlaczego) , krwawiąc wiadomo z czego, wymiotując i w ogóle ledwo żywy, a lekarz chodzi sobie dookoła mówiąc, że nie przyjmie go do szpitala, bo się nie kwalifikuje (też nie wiadomo dlaczego), a poza tym to w szpitalu nie ma urologa. Jedyne co łaskawie zrobili, to dali mu jakiś środek przeciwbólowy i my swoim samochodem o 4.00 w nocy wieźliśmy go do Wrocławia (jakieś 70 km), bo nawet karetki nie chcieli dać

[ Dodano: Pon 23 Cze, 2008 14:57 ]

Prostata z komórek macierzystych

Naukowcom z Australii udało się wyhodować tkankę prostaty z komórek macierzystych - informuje pismo "Nature Methods".
Prostata (inaczej gruczoł krokowy) to gruczoł wielkości kasztana, ulokowany u ujścia męskiego pęcherza moczowego. Wytwarza niektóre ze składników nasienia. Uzyskana przez zespół z Monash Institute of Medical Research w ciągu zaledwie 12 tygodni tkanka odpowiada prostacie młodego mężczyzny.

Dzięki tej metodzie hodowli naukowcy będą mogli monitorować przemianę komórek prostaty ze stanu normalnego do patologicznego i od młodzieńca do starszego pana. Pobieranie fragmentów zdrowej tkanki od młodych ludzi byłoby trudniejsze, mniej miarodajne i budziło zastrzeżenia etyczne.REKLAMA Czytaj dalej

Niemal każdy mężczyzna ma w pewnym wieku problemy z prostatą. Rak prostaty jest najczęstszym nowotworem wśród mężczyzn, a jej łagodny przerost zdarza się u około 90 procent mężczyzn po 80-tce. Związane z przerostem prostaty trudności z oddawaniem moczu rzadko zagrażają życiu, ale są bardzo uciążliwe.

Hodowla tkanki prostaty może być znakomitym modelem zachowania prostaty pod wpływem hormonów i czynników środowiska. http://wiadomosci.onet.pl...0,686,item.html

nie tylko na choroby nowotworowe układu oddechowego,ale też inne. Substancje z dymu papierosowego są posądzane też o przyspieszanie nowotworzenia w jelicie grubym- bardzo "niehigieniczne" schorzenie po usunięciu odbytu.

dodałbym jeszcze raki trzustki, pęcherza moczowego, przełyku, nerki, prącia, żołądka, wątroby, szyjki macicy i pewnie parę innych

szylkretowa no właśnie o Tobie też myślałam .

Ja choruję już 9 lat, od prawie 3 lat piszą mi w rozpoznaniu SM lub inna demielinizacja, ale nikt pewności nie ma.
Neurologicznie teraz niewielkie niedowłady spastyczne (głównie nogi, szczególnie lewa), niewielkie niedowłady paru nerwów czaszkowych (VI, VII i XII), brak odruchów brzusznych, jakieś tam objawy patologiczne z rąk, zespół móżdżkowy (przemijający i nawracający), pęcherz neurogenny. Wzrok się pogarsza - nieprawidłow potencjały wzrokowe i pole widzenia.
W punkcji podwyższone IgG, ale bez prążków. W MRI głowy - drobne zmiany demielizacyjne, nie spełniające kryteriów SM. W EMG - cechy neurogenngo uszkodzenia mięśni. W szyjnym mam pourazową niestabilność na poziomie C3-C4. W lędźwiowym - przepuklina na L4-L5. Piersiowego nikt nie sprawdzał, ale coś by się pewnie znalazło .

Z objawów które ja odczuwam: osłabienie kończyn (głownie dolnych), podwójne widzenie, nudności, wymioty, zawroty głowy, oczopląs, drżenia mięśni, problemy z oddawniem moczu etc....

Chciałabym spróbować SoluMedrolu kiedyś, ale ze względu na moją atypowość - jedynie leczenie objawowe mi przysługuje.

U mnie z pęcherzem są problemy mieszane - zarówno zbyt często oddawanie moczu, z pouszczaniem - lub problemy z oddawniem (grozi mi cewnkowanie). Robiłam narazie badanie urodynamiczne, które potwierdziło pęcherz neurogenny.

Lampart a to drga Ci całe ramię czy jakieś mieśnie?

Ja mam często drgania różńych mięśni w ciele - pulsuje przez jakiś czas, potem przechodzi. CZeto mam też jakieś mimowolne ruchy kończy - noga mi na przykład podskoczy, albo ręka.

...gdy nagle zaatakował go człowiek-inkubator. Wpuścił w obieg jego układu wydalania moczu - specjalnie spreparowanego śledzia-bioszafke, który zespawał mu wszystkie kręgosłupy w pęcherzu, co spowodowało że tramwaj powrócił na szyny, jednak mietek nie miał już rąk, więc musiał użyć jelit do...

Statystyka roli, jaką pełnią pasozyty w przypadkach raka
(dane WHO - 1996, Genewa)
RAK / PRZYPADKI SPOWODOWANE PRZEZ PASOŻYTY
żołądka - 55%
organy kobiece, szyjka macicy -80,83%
watroba - 82%
płuca - 90%
chłoniaki limfatyczne 100%
leukemia - 1%
rak macicy - 100% (schistosomatoza)
pęcherz moczowy - 100% (schistosomatoza)

1
zgadzam sie z Belay, choć z tymi tamponami to są dwie szkoły. ja tam wole unikać szczerze mówiąc i co do nystatyny, to zdrowiej (tak mi się wydaje) osłonowo łykac probiotyki przy antyiotykkoterapii. też chronia przed grzybkiem,a jednak sa bardziej naturalne.

misia, nie wiem, czy jeszcze tu zajrzysz, ale powiem Ci, ze jednak lepiej zroic posiew i to z antybiogramem. bo nie wszystkie antybiotyki działaja tak samo na dane bakterie. jeżeli wykonasz posiew, to bedziesz miała dakładnie nazwe bakterii chorobotwórczej i do tego otrzymasz spis leków, na jaki dana bakteria jest wrażliwa, czyli czym najlepiej ją wytępić. i w sumie to posiew możesz wykonac na własna rękę, bez recepty, kosztuje ok.30-35 złotych. w laboratorium pani pobiera próbke i odbierasz po 14 dniach i z wynikiem od razu do lekarza (jakby nie patrzec 14 dni jesteś do przodu ). w okresie oczekiwania na wizyte faktycznie dobrze kupić sobie lacibios femina, gałki propolisowe też możesz spróbować dopochwowo tylko obserwuj się po zaaplikowaniu, bo mogą wywołać reakcje alergiczną. ale lacibios femina swoja droga, bo przywraca odpowiednie pH i uzupełnia pożyteczna mikroflorę, więc na pewno w jakims stopniu pomoże. Twój parter powinien wykonać posiew z napletka. z moczu niekoniecznie. jeżeli nie swedzi cewka i nie ma uczucia parcia na pecherz, to wystarczy posiew spod napletka (ew. z nasienia, ale bez przesady).

No coz...walczymy o nia...sytuacja jest dosc skomplikowana bo niebardzo wiadomo o co chodzi!Zmienilam weterynarza, teraz jezdze codziennie do Darmstadt ponad 100km ode mnie, ale przynajmniej mam pewnosc, ze Ife jest w dobrych rekach. Jest podejrzenie o zablokowanie cewki moczowej i dlatego wlasnie nie moze siusiac!Weterynarz pokazala mi jak sciagac , uciskajac, mocz z pecherza poniewaz napelnia sie do twardosci- to jest wlasnie to zgrubienie, ktore miala na brzuszku!Dzis bylysmy u tej wet drugi raz i powiedziala, ze mocz sciaga sie juz latwiej niz wczoraj! Oczywiscie kazdego dnia jest ryzyko utraty maluchow ze wzgledu na stres przez jaki Ife przechodzi, poza tym byc moze grozi jej operacja, bardzo skomplikowana, przez ktora Ifka moglaby miec problem z siusianiem juz do konca zycia...dlatego nawet jakby nie byla ciezarna to kroki podejmowane w walce o jej zdrowie bylyby dokladnie takie same!Pani weterynarz codziennie ma kontakt tel. z pobliskim Uniwersytetem i kazda swoja decyzje konsultuje z gronem doswiadczonych ludzi. Czekamy na to co los nam szykuje...dzionki sa nam krotkie, nocki za to baaaardzo dlugie!ale mala wcina i pije normalnie jakby nigdy nic, tylko ten pecherz nie moze na dlugo pozostawac pelen bo jesli mocznik dostanie sie do krwi to wiadomo co wtedy......

Ale my wiemy ze tak nie bedzie i staramy sie byc twarde!

Zastanawia mnie natomiast, jak to z tym Rozszczep Kręgosłupa i Wodogłowieanolem po wprowadzeniu do cewki moczowej i pecherza - bo przeciez odkaża - czy nie za bardzo nastepuje wgłąb to odkażenie?
no,a lignokaina nie odkaża,bo już sama nie wiem.

Swego czasu zastanawiałam się nawet nad ankietą n/t, bo aż jestem ciekawa ile z naszych dzieciaków miewa ZUM-y mimo odkażania, a ile nie ma przygód z bakteriami mimo stosowania...np. tylko chusteczek nawilżanych i rąk rodzica umytych wodą z mydłem.

dobry pomysł !

Nie jestem lekarzem, ale sądzę, że to nie sprawa samej przepukliny, ale porażenia od pasa w dół (tak jak u każdego wózkowicza). Mamy brak czucia albo częściowe czucie w pęcherzu, a więc wypieracze i zwieracze działają niezależnie od nas. Częste są natomiast zbyt dużej częstotliwości skurcze powodujące popuszczanie małej ilości moczu co chwilę. Stąd potrzeba zażywania takich leków, jak Driptan, czy Vesicare.
A cewnikowanie jest po to, by mocz nie zalegał w pęcherzu i nie cofał się do nerek. To wszystko sprzyja infekcjom... Jest konieczne pod warunkiem, że w inny sposób nie możemy się wypróżnić, np. pracując tłocznią brzucha, czy ostukując pęcherz ręką...

Ja spróbowałam wszystko wyjaśnić, ale dawno nie zasięgałam porady urologa, więc może jedna z naszych mamuś krainkowych powie więcej i lepiej

Ja również jadę w lipcu do doktora Krolla na badnie video . Jak narazie od wizyty u niego odpukać,koniec z bakteriami w moczu. Na to badanie jedziemy na ul.Szpitalną Wcześniej byliśmy na ul.28 Czerwca 1956r. 135/147 wejście g. Gdzie przyjął nas na skierowanie ,a badanie urodynamicznie zrobił nam od ręki odpłatnie 200zł i tak wszystko wyjaśnił, że wkońcu wszystko rozumiem co jest z pęcherzem Sebusia.Zdecydowanie się opłacało.


| | he he - a dlaczego nie optymalna ????

| bo pewna grupa osób musi dojrzeć do takiej decyzji. Te osoby
| przechądząc w końcu kiedyś na DO mówią: stosowałam (em) wszystkie
| diety świata........

| A moze jednak dlatego, ze istnieje jeszcze kilka alternatywnych
| diet, ktore daja mozliwosc zrzucenia wagi i jednoczesnie nie
| narazaja osob je stosujacych na takie niebezpieczenstwa, jak,
| powiedzmy oglednie, "niewlasciwie stosowana" "dieta optymalna"?

| No i widzisz... już jesteś bliski zrozumienia skrótu myślowego że
| "dieta optymalna jest dla ludzi mądrych", co często przez
| krytykantów DO jest odbierane jako sekciarska zarozumiałość... :)

kazda dieta jest dla ludzi madrych.....................

kazdej diecie pod sloncem. W koncu jak nie dziala, to znaczy ze zle
stosowana, ergo - trzeba byc madrzejszym :) A piszac o niebezpieczenstwach
mialem na mysli dziwne przypadlosci, ktore nekaja sporo osob probujacych
diety Kwasniewskiego. Klasycznym przykladem jest casus kobiety, ktora od
okolo pol roku diete stosuje. W tym czasie:
- po 2 miesiacach wystapila opryszczka, ktorej wczesniej nigdy nie bylo
("Dlaczego złapałam tego wirusa przecież na DO nie choruje się na takie
choroby.Co sie dzieje??"),
- pojawily sie bole glowy, uczucie zimnych rak i stop,
- po ustapieniu bolu glowy pojawil sie bol lewej nerki,
- po 4 miesiacach pojawily sie bole klatki piersiowej w okolicy mostka oraz
brzydki zapach z ust,
- ostatnio pojawilo sie zapalenie pecherza moczowego z krwiomoczem wlacznie.

Czy ktos obecny na grupie i stosujacy np. MM doswiadczyl choc jednej takiej
dolegliwosci? Tylko prosze mi tu nie nie wmawiac, ze optymalni pisza o
swoich problemach bez ogrodek, a zwolennicy innych diet skrzetnie swoje
problemy ukrywaja. Wlasnie na dieta.optymalna ladnie poproszono kogos, by
problem stuszczonej watroby roztrzasal w zaciszu optymalnego gabinetu
lekarskiego, bo na grupie nie ma sensu.


mialem na mysli dziwne przypadlosci, ktore nekaja sporo osob probujacych
diety Kwasniewskiego. Klasycznym przykladem jest casus kobiety, ktora od
okolo pol roku diete stosuje. W tym czasie:
- po 2 miesiacach wystapila opryszczka, ktorej wczesniej nigdy nie bylo
("Dlaczego złapałam tego wirusa przecież na DO nie choruje się na takie
choroby.Co sie dzieje??"),
- pojawily sie bole glowy, uczucie zimnych rak i stop,
- po ustapieniu bolu glowy pojawil sie bol lewej nerki,
- po 4 miesiacach pojawily sie bole klatki piersiowej w okolicy mostka
oraz
brzydki zapach z ust,
- ostatnio pojawilo sie zapalenie pecherza moczowego z krwiomoczem


wlacznie.

skoro ta kobieta z osoby zdrowej stała sie nagle osobą chorą to powinna
natychmiast podać Kwaśneiwskiego do sądu, jak również fachowca który w ten
sposób jej dietę ustawił. Dlaczego natychmiast po podjęciu decyzji o
zastosowaniu DO nie stała się osobą nieśmiertelną? Bo rozumiem, że na to
liczyła?
A może robiła to na własną rękę i teraz ma pretensje do pana Boga ?
Wtedy również dobrze było by aby podała swoją indolencję do sądu. Liczymy na
każdy rozgłos, czekam na info.
A tak z ciekawości, to po co czekała (6 msc.) aż jej tak zaszkodzi? powinna
zrezygnować na drugi dzień.
W podsumowaniu: muszę sceptyków rozczarować, jajecznica nie zabija, golonka
też nie. Ale można się kaloriami zażreć na śmierć. To FAKT :(
A jeżeli ruina człowieka bierze się samodzielnie za leczenie, to (jak mawia
mój znajomy) każdy ma prawo strzelić sobie w łeb ;)
pzdr. wszystkich poszkodowanych przez DO i wzywam :zróbcie coś z tym!!!!!
grazyna


Kawa czy herbata:

Cytat: Każdy wie, że picie kawy jedynie dla smaku mija się z celem. Używana jest, by usunąć zmęczenie, ułatwić oddychanie itp. Jednak nie każdy wie, że zbyt częste picie tej używki powoduje przyzwyczajenie organizmu do kofeiny zawartej w kawie i wówczas staje się ona bezużyteczna.

Lekarze podejrzewają, że kawa pita przez dzieci powoduje u nich nadpobudliwość czy też zaburza rozwój kości. Inną hipoteza, do tej pory niepotwierdzoną jest powodowanie przez kawę raka pęcherza moczowego i trzustki. Ważne jest także, iż kawy nie powinny pić osoby starsze, ponieważ kofeina powoduje wytrącanie wapnia z organizmu, co w konsekwencji może doprowadzić do osteoporozy.
Te wszystkie fakty prowadzą do jednej konkluzji - pić kawę nie za często, w ilości nie przekraczającej 650 mg kofeiny dziennie (tj. 4 - 5 filiżanek). Warto również wiedzieć, że kofeina, jak inne narkotyki uzależnia, toteż kawą również można sobie zaszkodzić. Co prawda dawka śmiertelna wynosi około 80 filiżanek, ale lepiej nie ryzykować.

O czywiście, że herbata! Herbata nie zawiera kofeiny, tylko teinę, jedyną jej wadą, jest zawartość miedzi. Jednak rekompensują nam to bioflawonoidy. Zwane są witaminą P i usuwają z organizmu wolne rodniki i to do pięciuset razy skuteczniej niż witamina C. Co pozatym? Nie dopuszczają do rozwoju raka, łagodzą reakcje alergiczne, chronią zęby przed próchnicą, a geny przed uszkodzeniem, zmniejszają poziom cholesterolu, zapobiegając miażdżycy. Zatem bliskie prawdy jest stwierdzenie, iż ludzie pijący herbatę są zdrowsi niż pijący kawę.
- http://herbata.4me.pl

Mate zawiera sporo witamin i minerałów (sód, potas, magnez, wapń), kawa nie. Jestem pewien, że jest zdrowsza...!

Co do masy... nie wiem... ponoć Mate zagłusza głód. To tylko tyle (chyba).

Ale jaja! Jeden facet, a konkretnie Józef Turostowski z Poznania napisał na
swojej stronie w internecie, że: wyleczył się z "nietrzymania moczu"! Co
za
głupek! Nietrzymanie moczu to faktycznie bardzo przykra dolegliwość, ale
dotyczy ona (z przyczyn anatomicznych) wyłącznie kobiet! Szkoda, że Józef
nie
wyleczył się z swojego alkoholizmu i prymitywizmu. Wiem coś o tym, bo znam
go
dobrze.
Jolanta (początkujący lekarz optymalny)


(mam nadzieje ze to jest tylko glupi zart)
Dzięki za takiego lekarza optymalnego

Nietrzymanie moczu tyczy i kobiet i mężczyzn z zaburzniem w przepływie
informacji do zwieracza pecherza moczowego lub w samym zwieraczu.
O nietrzymaniu moczu lub kału mówimy, gdy pacjent nie jest zdolny do
kontrolowania tych czynności fizjologicznych. Schorzenie częściej występuje
u osób starszych. Niezdolność trzymania moczu jest częstsza u kobiet niż u
mężczyzn to fakt.

Wysiłkowe nietrzymanie moczu:
Małe ilości moczu wyciekają podczas wysiłku, związanego z przesuwaniem lub
podnoszeniem ciężkich przedmiotów, podczas kaszlu, kichania lub śmiechu.
Nietrzymanie moczu przy nagłym parciu:
Wyciekanie moczu następuje wskutek niemożności powstrzymania oddania moczu,
gdy pęcherz moczowy jest pełny.
Nietrzymanie moczu z ciągłym wyciekaniem z przepełnionego pęcherza
moczowego:
Mocz stale wycieka, gdyż pęcherz jest zawsze pełny i chory ma trudności z
jego opróżnieniem (np. w przypadku przerostu prostaty).
Całkowite nietrzymanie moczu:
Oddawanie moczu nie jest kontrolowane, gdyż zwieracz pęcherza (mięsień
kontrolujący zamykanie pęcherza) nie funkcjonuje prawidłowo.
Przyczyny:
-Choroby dróg moczowych, np. infekcje, kamienie i guzy w pęcherzu moczowym
(patrz zapalenie pęcherza moczowego)
-Nadpobudliwość pęcherza.
-Słabe mięśnie miednicy i zwieracz pęcherza moczowego.
-Stres.
-Urazy i choroby układu nerwowego (np. uraz kręgosłupa, uszkodzenie mózgu,
rak prostaty).
-Podeszły wiek.
-Powiększenie prostaty u mężczyzn.
-Wypadnięcie macicy lub pochwy

Poza defektami wrodzonymi, przyczynę choroby znają wszyscy optymalni, więc
nie ma sie nad czym rozwodzić.

pozdrawiam
tom

lekarz amator z wieloletnim stażem

..

"Leszek Serdyński" <leszekes@poczta.onet.pl> wrote in message
news:asr9qu$uo2$1@tryton.plocman.pl...
, . Dostałem za to relację od znajomej
opty, której brat miał zdiagnozowanego raka pęcherza moczowego. Siostra
przestawiła brata na żółtka, a lekarz po dwóch miesiącach strasznie się
dziwił, że rak zniknął. Może to cud, a nie żółtka


To ani cud, ani nie zoltka Leszku. Taka pozytywna reakcje moga dac zoltka
tylko w okreslonym stanie biochemicznym organizmu. Podkreslenie tego jest
bardzo wazne !
Przepraszam, ale po prostu przykro mi, niestety zauwazylam ze Ty zupelnie
nie rozumiesz mechanizmow biochemicznych ktore rzadza dieta DO.
Z tego co napisales, ktos moze wyciagnac wniosek ze zoltka maja "cudowna
moc" leczaca nowotwory.
Ja moge przytoczyc Ci wiele przykladow smierci ludzi wlasnie z powodu
spozywania zoltek kiedy stwierdzono u nich nowotwory. Duzo na ten temat
pisal dr Max Gerson. To wlasnie w jego klinice bylam.
Dr Gerson byl jeden z wybitniejszych specjalistow od leczenia nowotworow
dietami.
Sam Kongres Amerykanski go przeluchiwal w tej sprawie jeszcze przed
podjeciem decyzji o wprowadzeniu w USA
chemioterapii jako terapii obowiazujacej. hanna

Acha, jeszcze jedno. Marcin ma zupelna racje twierdzac ze nasycone tluszce
moga generowac wolne rodniki w organizmie w taki sam sposob jak i tluszcze
nienasycone.
W takim kontekscie nie jest mimo wszystko az tak wazne jaki typ tluszczu
jest wprowadzany do organizmu.
Wazne jest jak ten tluszcz jest przerobiony przez organizm.
Wolne rodniki pojawiaja sie po
zajsciu reakcji chemicznej wewnatrz komorek organizmu.
Wlasnie przy dietach o bardzo duzej zawartosci tluszczy nasyconych ( do
70-80%) ilosc wolnych rodnikow jest ogromna.

..

Jesteś w ciąży. W tej chwili w Twojej głowie przewijają się setki pytań i tysiące myśli. Odczuwasz lęk, ale zarazem radość i ogromne szczęście. Jak to w takich przyjemnych momentach bywa najważniejsze pytania do specjalisty gdzieś giną pośród natłoku tych mniej ważnych. Zastanów się teraz czy podczas wizyty w gabinecie lekarskim miałaś okazję porozmawiać na temat objawów, przy których należy się pilnie kontaktować z lekarzem? Być może Twoich pytań było tak dużo, że nie wszystko udało się omówić.

W jakich sytuacjach należy pilnie się kontaktować? Poniżej przedstawimy kilka sytuacji, w których powinnaś to zrobić jak najszybciej. Pamiętaj także o tym, aby zapisać sobie w widocznym miejscu telefon do osoby prowadzącej Twoją ciążę, jak również do najbliższego szpitala.

Skonsultuj się z lekarzem w tym dniu, kiedy nastąpiły objawy:

- ?wiąd skóry w wielu miejscach z wydzielaniem jasnego stolca oraz z towarzyszącym (lub nie) wydzielaniem ciemnego moczu
- Nagły przyrost masy ciała, więcej niż 1 kg w ciągu tygodnia (nie proporcjonalny do spożywanych posiłków)
- Nudności i wymioty, występujące częściej niż 3 razy w ciągu dnia (w pierwszym trymestrze)
- Wymioty w ciąży zaawansowanej
- Zawroty głowy oraz osłabienie
- Dreszcze i gorączka do 39 st.C bez objawów grypowych i uczucia zimna
- Ból i pieczenie podczas oddawania moczu
- Trwający dłużej niż 2 godz. ból głowy
- Obrzęk twarzy i rąk
- Ból w okolicy podbrzusza po jednej lub obu stronach.

Przy poniższych objawach skonsultuj się z lekarzem natychmiast:

- Nie odczuwasz ruchów płodu dłużej niż 1 dobę (po 20 tyg. ciąży) lub odczuwasz mniej niż 10 ruchów na godzinę (po 28 tyg. ciąży)
- Twój przyrost masy ciała to więcej niż 1 kg na tydzień z towarzyszącymi mu obrzękami rąk i twarzy, bólem głowy oraz zaburzeniem widzenia
- Masz nudności i wymiotujesz częściej niż 3 razy w ciągu dnia (w I Trymestrze) lub wymiotujesz będąc w ciąży zaawansowanej oraz dodatkowo jednym z powyższych objawów towarzyszy ból i gorączka
- Trwające od 1,5 do 3 godzin podwójne widzenie oraz stany niepokoju
- Strasznie boli Cię głowa od kilku godzin (2-3 godziny) oraz bólowi towarzyszy opuchlizna lub obrzęk oczu, twarzy lub rąk
- Strasznie chce Ci się pić i temu pragnieniu towarzyszy bezmocz
- Odksztuszasz plwociny razem z krwią
- Zauważyłaś krwawienia z odbytnicy, pęcherza moczowego lub brodawek sutkowych
- Zauważyłaś lub poczułaś odpływanie płynu z pochwy
- Występują u Ciebie bóle podbrzusza oraz towarzyszą mu krwawienia, nudności, lub wymioty
- Masz temperaturę powyżej 39 st.C z towarzyszącymi dreszczami, ale bez objawów grypowych i uczucia zimna

Red., źródło:TT , Data: 2006-02-09

Witam
Nie poddam się za nic na świecie! Odruchy się pojawiają i to dosyć widoczne takie jak gwałtowne cofnięcie łapek przy uciśnięciu, bezwarunkowe machanie ogonkiem, napinanie mięśni przy postawieniu (stanie na sztywnych łapkach przez chwilę). A jak weszłam do domu z pracy, pierwszy raz sama przez chwilę zaczęła merdać ogonkiem z radości - cudowny widok! co prawda nie trwało to długo ale to już coś!
A co do weterynarzy to nie wszyscy są marnymi fachowcami, tylko ja trafiłam w nocy na takiego co z łaski zrobił jakieś zastrzyki i wziął ogromną kasę! nawet nie zrobił RTG co jest podstawą w leczeniu. Mój znajomy weterynarz , który mieszka niestety prawie 300 km od mojego miejsca zamieszkania powiedział, że gdyby zostały natychmiast podane leki dożylne, już najprawdopodobniej by chodziła.
Przestrzegał mnie także przed stanem zapalnym pęcherza. Dlatego ja codziennie po kilka razy na dobę pomagam swojej psince wypróżnić pęcherz do końca, nagniatając pęcherz tak jakby wyciskało się cytrynę (pęcherz wyczujesz pod ręką jako sporą piłkę do golfa). Zaleganie moczu w pęcherzu będzie niestety powodowało stany zapalne, a piesek sam nie da rady wypróżnić go do końca bo poprostu nie czuje tak silnego parcia. W przypadku wystąpienoia już objawów zapalnych takie jakie widać już u Twojego piesczka możesz bez obawy podać mu 1/8 (jedną ósmą) pastyleczki Furaginum. Jest to środek bakteriobójczy oraz przeciwzapalny. Możesz także poprosić weterynarza aby nauczył Cię cewnikować psinkę (co w przypadku piesków jest dosyć łatwe, bo z suczkami jest to trochę trudniejsze). Uchroni to pieseczka od dodatkowych cierpień. Ale wyciskanie moczu daje naprawde dobre rezultaty i bez tego napewno będą nawracały się stany zapalne. Pozdrawiam i życzę zdrówka! no i oczywiście wytrwałości.

Widze, że jesteś na bardzo dobrej drodze do osiągniecia sukcesu ! Szczerze Tobie kibicuje i informuj na forum o postepach. Ja zostałęm przez lekarza pouczonu o tym jak "powodowac" siuski u pieska. Robie to codziennie po kilka razy, no ale moj piesio nigdy nie dawał mi zrobic tego do konca tzn. wycisnąc wszystko. Zapierał sie, wstrzymywał jak tylko mocno sie dało. Dało to takie efekty jakie dziś widzimy. Krew zamiast moczu lub jak kto woli mocz pomieszany z krwią no ale z przewaga tego drugiego. Wczoraj był na pół zywy dzis z rana pojechalismy do weterynarza no i dostał 3 zastrzyki. Teraz pozostały dwa wyjscia.. Jezeli krew w moczu ustapi tzn, ze walczymi o pieska dalej, o to aby chodził. Jezeli nie oznacza to iż ma on raka i to powoduje ze nie chodzi, a zapalenie pecherza to jego pierwszy przezut a wtedy juz każdy wie co nas czeka....... Po wizycie jednak musze powiedziec ze oczka pieska zmieniły sie na wesołe, zaczął szczekać i bawić sie swoją zabawką i jest troszkeczke nie znośny ale jeszcze nie az tak bardzo jak kiedy jest zdrowy .... Te oznaki rokują jednak in plus. Tutaj zapytasz sie o zdjecie, dlaczego nie zrobilismy, wtedy wiadomo byłoby odrazu. Nasz weterynarz proponował nam to, ale też mówił, że na razie jest to niepotrzebne. O wiele lepsze jest pozytywne podejscie, walka, wiara. Nie widział ani jednek oznaki rakotwórczej, tym bardziej ze kręgosłup a w zasadzie układ nerwowy tylniej czesci ciała wraca dos siebie. Jedyna przeszkoda, która sie pojawiła to wlasnie ta krew.... Pies dopóki nie cierpi, je, ma mokry nosek, jest wesoły dopóty warto przy nim spedzac czas i pomagac mo w dojsciu do zdrowia. Jezeli to byłby rak to czy go sie wczesniej wykryje czy później cóż za róznica i tak chemioterapii sie mu nie zrobi. Swoją droga, wiek i cywilizacjia w której przyszło nam zyć nie potrafi poradzić sobie z tą chorobą. Za to japonczycy starają sie wymyslic robota, który bedzie uprawiał sex... W którym kierunku ten swiat idzie ...
Kiedyś miałem suczke.. Była robotem :) ani razu chora ! przez 13 lat ani razu nie musiała odwiedzac weterynarza. Tego brzdąca mam od lat 2, wzięty ze schrnoniska i juz ksiązeczka zdrowia prawie pełna. Jak nie coś z nosem to miał pecherz kiedys chory, rzołądek, teraz nie chodzi i sika na czerowno Zastanawiam sie czy ma układ imunologiczny:P bo zaczynam w to wątpić.
Głeboko wierze, że wszystko bedzie dobrze, szczerze mówiąc nawet sie nie martwie bo jestem tego pewny. Pozdrowionka

Wydaje mi sie ze czesto zapominamy o tym ze tabletki te nawet najnowszej generacji maja dzialanie uboczne o ktorym juz lekarz raczej nas nie informuje (lub bardzo rzadko)wiec warto przeczytac jakie sa dzialania niepozadane To sciagnelam z tej strony http://www.yasminelle.pl/niep.php
Jak każdy lek, Yasminelle może powodować działania niepożądane, chociaż nie u każdego one wystąpią.

Częste działania niepożądane (dotykające więcej niż 1 na 100 lecz mniej niż 1 na 10 kobiet): wahania nastroju, ból głowy, ból brzucha (żołądka), trądzik, ból piersi, powiększenie piersi, bolesne lub nieregularne miesiączki, zwiększenie masy ciała.
Niezbyt częste działania niepożądane (dotykające więcej niż 1 na 1000 lecz mniej niż 1 na 100 kobiet): kandydoza (zakażenie grzybicze), opryszczka (herpes simplex), reakcje alergiczne, niekiedy ciężkie (obrzęk naczynioruchowy) z obrzękiem skóry i (lub) błon śluzowych, zwiększony apetyt, depresja, nerwowość, zaburzenia snu, obniżenie libido (pożądania seksualnego), odczuwanie mrowienia i drętwienia, zawroty głowy, problemy ze wzrokiem, zaburzenia rytmu serca lub niezwykle szybki rytm serca, zakrzep krwi (zakrzepica) w naczyniu nogi lub płuc (zatorowość płucna), wysokie ciśnienie krwi, migrena, żylaki, ból gardła, zapalenie żołądka i (lub) jelit, mdłości, wymioty, biegunka, zaparcie, wypadanie włosów (łysienie), świąd, wysypki, suchość skóry, łojotokowe zapalenie skóry, ból szyi, ból kończyn, kurcze mięśni, zakażenie pęcherza moczowego, guz piersi (łagodny i rak), wydzielanie mleka u kobiet nie będących w ciąży (mlekotok), torbiele jajników, nagłe zaczerwienienie twarzy, brak miesiączek, bardzo obfite miesiączki, upławy, suchość pochwy, ból w dolnej części brzucha (miednica), nieprawidłowy rozmaz szyjkowy (metodą Papanicolau), zatrzymanie płynów, brak energii, silne pragnienie, zwiększone pocenie się, zmniejszenie masy ciała.

Gdy miałam 15 lat, bardzo chciałam pomagać starszym ludziom (pomagać robić zakupy, wyprowadzać pieska itp), (byłam zafascynowana artykułami w gazetach,że młodzież pomaga w hospicjach, szpitalach) ale nie przyjmowali do wolontariatu gdy sie nie miało 16 lat. więc czekałam az przyjdzie ten dzień w którym bedą zapisy i bede miała 16 lat ukończone, ale to trwało długo i zapomniałam o tym.

Po powrocie z rekolekcji, dowiedziałam sie że mój dziadek jest w szpitalu bałam się tam jechać, ale gdy dziadek zaczoł sie wypytywac o mnie i o Łukasza (mojego kuzyna z Australii-jedyny wnuk, a ja jedyna wnuczka dziadka) zdecydowałam że tam pojade do szpitala, pomyślałam: przecież chciałam być kiedyś wolontariuszką to pojade. Pojechałam. Weszłam na sale i nie potrafiłam się usmiechnąć. Gdy patrzyłam na dziadka widziałam że jest z nim coś nie tak. Był podkurczony, trzymał sie barierki przy łóżku. Nic nie mógł powiedzieć, oczami przewracał jakby nie kojarzył że ktoś przyjechał do niego, ale po kilku minutach, jak tata troche do niego mówił, to dzadek popatrzył w moją stronę uśmiechnełam sie i odwróciłam otrzeć łzy. Ponowanie sie popatrzyłam to dziadek już jakby spał. Bylismy tam jeszcze kilkanaście minut a ja praktycznie cały czas ocierałam łzy.

Teraz wiem, że nie dałabym rady pracować przy takich ludziach, bo sama bym płakała. (chyba że to było tylko z powodu, że to mój dziadek)

Lekarze nie wiedzieli dlaczego dziadek ma krew w moczu, dlaczego jest słaby, nie może sie podnieść, nie może siedzieć. Dwa dni temu dowiedzieliśmy sie ze to rak pęcherza i ze nie ma już ratunku dla dziadka. Ja tam do szpitala nie jeżdże. Boje się.

Karolu dziekuję za świadectwo

Witajcie,
od dluzszego czasu obserwuje forum , w koncu zdecydowalam sie napisac.
Chodzi o siostre mojej mamy (45 lat). Jakis rok temu wykryto u niej raka janika . Zoperowano ja , wycieto jej narzady rodne wraz z wyrostkiem i blona z pecherza (miala wode w brzchu) co jeszcze to dokladnie nie wiem , w kazdym razie powiedzieli ze wycieli wszystko co mozliwe , bo jest mloda i zrobia wszystko by bylo ok . Potem dostala chemie (od kwietnia do sierpnia co 3 tygodnie). Po ostatniej chemii (ktora przeszla fatalnie-juz myslelismy ze to koniec) miala wszystkie badania(jakie dokladnie to nie wiem , ale na pewno tomografie).Powiedzieli ze nie ma komorek rakowych i jest wszystko w porzadku i ze juz nie jest pacjentka onkologii , tylko chirurga i ginekologa /dodam ze mieszkamy w Niemczech i tu tez ciocia sie leczy) . Wiec ciocia chodzila regularnie do tych lekarzy i robila dosc czesto badania(nie miala wiecej tomografii , bo uznano to za niekonieczne).
Jakis miesiac temu zaczal ja pobolewac dol brzucha (byl to ten sam bol jak przed rokiem , zanim rozpoznano raka) i dostala ostry kaszel . Ciocia spanikowala , poszla do chirurga , ktory stwierdzil ze jest przewrazliwiona , bo usg , rentgen i wyniki badania krwi nic nie pokazuja , a boli ja od kaszlu(ze niby nadwyrezyla miesnie!) . Tydzien temu znow byla u lekarza , ktory zrobil wszystkie ww badania , i znowu rzekomo nic nie wyszlo. Wpiatek byla ponownie , chirurg znow zrobil usg - niestety znalazl wode w brzuchu i skierowal ja na onkologie (jutro miala sie zglosic) . Czy to mozliwe , ze w ciagu tygodnia nazbierala sie ta woda , mimo ze wczesniej ja bolalo i miala duzy wzdeta brzuch? Wczoraj ciocia wygladala fatalnie , miala szara zmeczona twarz , wzdety twardy brzuch , wszystka ja boli , prawie wogole nie sypia . Wstrzymalo jej sie wydalanie moczu i dzis zaczela wymiotowac(mimo ze nic nie je) . Mama wlasnie pojechala zawiezc ja do szpitala na onkologie... Czego mamy sie spodziewac? Czy to przezuty? Czy to mozliwe ze tak czesto wykonywane badania niczego nie wykazaly i ze choroba mogla sie tak szybko w niej rozwinac? A moze to jakies powiklania? Prosze odpowiedzcie , bo zaczynam juz watpic w kompetencje tutejszych lekarzy...
Pozdrawiam.

Badanie histopatologiczne śródoperacyjne polega na pobraniu tkanek w celu przygotowania preparatów tkankowych jako np. preparatów mrożonych, które w trakcie operacji mogą być ocenione pod mikroskopem, ale postawienie wstępnej diagnozy odbywa się kosztem jakości preparatu przez co ocena jest trudniejsza. Dlatego ważne jest ostateczne badanie histopatologiczne wykonywane w laboratorium na podstawie preparatów barwionych. W trakcie badania śródoperacyjnego nieokreśla stopnia zróżnicowania komórek nowotworowych (G1,G2,G3) tylko czy są one obecne. Określenie stopnia (G1,G2,G3) następuje w oparciu o przygotowane preparaty barwione i użycie specjalnych technik stosowanych w patomorfologii w celu oceny zróżnicowania komórek nowotworowych, które określają stopień złośliwości nowotworu.
Decyzja o zakresie przeprowadzonej operacji podejmuje się po ocenie markoskopowej w trakcie operacji oraz ocenie mikroskopowej (histopatologicznej) w trakcie badania śródoperacyjnego, jeśli obraz choroby wykracza np. poza jeden jajnik. W przypadku braku cech makroskopowych jest wskazanie do pobranie wycinków, wymazów z miejsc wg protokułu FIGO w zakresie postępowania przy podejrzeniu raka jajnika.
Decyzja o podjęciu leczenia uzupełniającego (chemioterapia) zależy od ostatecznego wyniku badania histopatologicznego oraz ocenie na jego podstawie oraz ocenie makroskopowej stadium zaawansowania raka jajnika. Czasem wynik badania histopatologicznego powoduje potwórną operację w celu usunięcia całego narządu rodnego, sieci oraz wyrostka robaczkowego, jeśli wynik wskazuje uzasadnienie takiego postępowania. Marker nie zawsze idzie w parze z rozwojem i postępem raka jajnika.
Sprawa dalszego przebiegu Wwznowa choroby może nastąpić w tych samych pierwowtnych miejscach rozwoju raka jajnika, jak równiez naciek z jajnika może łaczyć się pętlami jelit,macicą oraz naciekać przerzutowo na otrzewną - sieć , okoliczne węzły chłonne, wyrostek robaczkowy, wątrobę a nawet płuca. Mogą być to również przerzuty w śledzionie, żołądku, pęcherzu moczowym który może być wciągnięty w proces nacieku raka jajnika itp.
Czy masz stwierdzoną chorobę rak jajnika czy tylko zachodzi podejrzenie jej istnienia? Pozdrawiam

LISTOPAD 2007 SZCZECIN -DIAGNOZA PODCZAS BADANIA USG-GUZ JAJNIKA LEWEGO,OPERACJA W SZCZECINIE NA UNII LUBELSKIEJ-USUNIĘTO TYLKO GUZ JAJNIKA PRAWEGO,LEWY W ŁĄCZNOŚCI Z MACICĄ I Z PĘCHERZEM MOCZOWYM-NIEOPERACYJNY,ZMIANY SĄ JUŻ NA SIECI I NA JELITACH,ZAPROPONOWANO LECZENIE CHEMIA-TAKSOL I CISPLATYNA,KTÓREJ NASTĘPSTEM MIAŁO BYĆ ZMNIEJSZENIE GUZA I KOLEJNA OPERACJA W CELU JEGO USUNIĘCIA.......PÓŁ ROKU WCZEŚNIEJ- MAJ 2007 OD JAKIEGOŚ CZASU CZUJĘ LEKKIE POBOLEWANIE I CIĄGNIĘCIE W PODBRZUSZU,LEKARZ NAZWIJMY GO UMOWNIE NR1-DIAGNOZA MIĘŚNIAK MACICY KONTROLA ZA PÓŁ ROKU,ZOSTAJĘ USPOKOJONA ALE W MIĘDZYCZASIE WYKONUJĘ WSZYSTKIE KONTROLNE BADANIA TAK NA WSZELKI WYPADEK,WYNIKI CUDOWNE JEDYNNIE NIEZNACZNIE PODWYŻSZONE PRÓBY WĄTROBOWE JEST SIERPIEŃ 2007 POBOLEWANIE W PODBRZUSZU NIE NASILA SIĘ ALE CZUJĘ DZIWNY NIEPOKÓJ WIĘC ODWIEDZAM LEKARZA NR2-DIAGNOZA -ENDOMETRIOZA ,ODWIEDZAM TEŻ LEKARZA NR3 W CELU USG JAMY BRZUSZNEJ,PONIEWAŻ NIEPOKOJĄ MNIE TE PRÓBY WĄTROBOWE-LEKARZ NIE STWIERDZA ŻADNYCH NIEPRAWIDŁOWOŚCI WIĘC JESTEM ZDROWA UFFF -KAMIĘŃ SPADŁ MI Z SERCA (JESTEM MAMĄ 11-LATKA)- ZAUFAŁAM 3 LEKARZOM TEGO ZAUFANIA STARCZYŁO NA 2 MIESIĄCE KIEDY W PAŻDZIERNIKU 2007 ZROBIŁAM SOBIE MARKER CA 125(SZUKAŁAM W INTERNECIE WIADOMOŚCI O ENDOMETRIOZIE I NATKNĘŁAM SIĘ NA INF. O MARKERACH)WYNIK 422 PRZY NORMIE 35 I WTEDY WŁOS STANĄŁ MI DĘBA -POECHAŁAM DO LEKARZA NR4 JEST 26 PAŻDDIERNIKA 2007 -JEST TO LEKARZ Z UNII,KTÓRY JAKO PIERWSZY STAWIA PRAWIDŁOWĄ DIAGNOZĘ-GUZ JAJNIKA NIKT NIE MÓWI WTEDY O RAKU WSZYSTKO MA ROZSTRZYGNĄĆ OPERACJA ALE JA JUZ WSZYSKO WIEM -ZACZYNAM CZYTAĆ TO FORUM,SZUKAM IF. O RAKU JAJNIKA,POWIEKSZONY OBWÓD BRZUZCHA,PARCIE NA PĘCHERZ MOCZOWY,UCZUCIE PEŁNOŚCI PO POSIŁKU CZUJĘ POT NA SKRONI -TO WSZYSTKO PASUJE- STRACH ZAKRADA SIĘ DO MOJEGO SERCA NO I OPERACJA 15 LISTOPADA 2007-NIE DANE MI BYŁO DRŻEĆ W O CZEKIWANIU NA WYNIK HISTOP.-ZMIANY SĄ WIDOCZNE GOŁYM OKIEM -RAK JAJNIKA STOPIEŃ 3 -STRACH BYŁ WCZEŚNIEJ TERAZ NASTĄPIŁ CZAS ROZPACZY MOJEJ I MĘŻA PO MOIM POWROCIE ZE SZPITALA PŁACZE CAŁY DOM RODZICE,BRATOWA,PRZYJACIELE I WTEDY MOJA SERDECZNA PRZYJACIÓLKA POWIEDZIAŁA PŁACZ TYLKO OSŁABIA ORGANIZM A TY MUSISZ WALCZYĆ,I TO BYŁ PRZEŁOM ,OTARŁAM ŁZY I DZIĘKI OPARCIU RODZINY I PRZYJACIÓŁ ZACZĘŁA SIĘ WALKA Z TYM BEZLITOSNYM PRZECIWNIKIEM.

no i jakos przeżyłysmy:)
Duzo stresu- byłam razem z Mama w gabinecie ale lekarz niewiele powiedzial-tak jak pisałam wczesniej- lekarze zdecydowali ze najpierw Mama dostanie chemie(4wrzesnia) i po 3 cyklach ponowne badania i decyzja co dalej.
Po wizycie udalo mi sie wydobyc wyniki badan-nie wszystko rozumiem-moze ktos pomoze?:)
Rtg klatki piersiowej- pola plucne bez świezych zmian naciekowych, przepona wolna, serce niepowiekszone, aorta rozgięta (?????co to moze znaczyc???), wnęki nieposzerzone.

USG jamy brzusznej-w jamie otrzewnej znaczna ilosc wolnego płynu-pobrano do badania-2strzykawki+prep. nr 560c. Wątroba niepowiekszona o prawidłowym rysunku naczyniowym i jednorodnym echogramie miąższu. Drogi żółciowe nieposzerzone. Pęcherzyk żółciowy nie zawiera złogów. Trzustka, sledziona, żyła wrtona prawidłowe. Wielkość, obrysy i grubość miąższu nerek w normie, struktura korowo-rdzeniowa zachowana, UKM (???co to jest??) nieposzerzone, nie uwidoczniono konkrementów. Przestrzeń okołoaortalna nie do oceny( ?? co to moze znaczyc??).W lewym nadbrzuszu i podbrzuszu w obrebie płynu hyperechogoniczne struktury o policyklicznych obrysach, bez perystaltyki, najprawdopodobniej odpowiadające pogrubiałej sieci. Pęcherz moczowy o równych obrysach. Trzon macicy niepowiekszony, w rzucie prawych przydatków policykliczna struktura z przestrzeniami płynowymi o wym 62x53mm. WNIOSKI: obraz budzi podejrzenie raka jajnika z rozsiewem do otrzewnej.

KT jamy brzusznej i miednicy- Znaczna ilość wolnego płynu w jamie brzusznej. Lito-torbielowate guzy w jajnikach. Po prawej o wym 75x49mm, po lewej 47x40mm. Rozsiew litych guzków na otrzewnej o grubości do 10mm. Poniżej rozwidlenia aorty w obrębie płynu rozlany obszar o zwiększonej gestości-podejrzenie nacieku korzenia krezki. Bardzo drobne węzły chłonne krezkowe- o średnicy do 6mm, ale liczna, okrągłe, podejrzane. Wątroba( z torbiela w płacie prawym o średnicy 15 mm), trzustka, sledziona, nerki prawidłowe. UKM i moczowody nieposzerzone, wydzielanie cieniującego moczu zachowane. Macica niepowiększona, pęcherz moczowy ucisnięty, modelowany, bez zmian w świetle.

Na karcie badania histopatologicznego jest tylko napisane " Cellulae et foci carcinomatosi. Adenocarcinoma. Opis- Obraz na pierwszym miejscu przemawia za rakiem jajnika"

No i to wszystko.
Jutro lece jeszcze z tymi wynikami do innego specjalisty.
Jeżeli moze ktos mi pomóc zinterpretowac te wyniki i okreslić stan zdrowia mojej mamy to bede bardzo wdzieczna.
Niestety nie wiem narazie jaka chemie Mama dostanie- ma skierowanie na 1 dzien do szpitala a narazie dopóki sie dobrze czuje to lekarz jej pozwilil isc do pracy...

Nadal nie wiem duzo ale ciesze sie ze Mama sie mobilizuje do walki z ta choroba...brr co za dzien...

Gdy nadchodzą letnie fale upałów szybko tracimy wodę z organizmu. Najlepiej ją uzupełniać oczywiście wodą, dlatego latem wydajemy duże pieniądze na wody mineralne. Wody z kranu nikt rozsądny raczej nie pije z prostego powodu. Jest BRUDNA. W dzisiejszej wodzie oprócz bakterii i drobnoustrojów, które można usunąć za pomocą chloru (wg badaczy z uniwersytetu Harvarda i Medical College w Wisconsin chlorowana woda może być przyczyną raka jelit i pęcherza moczowego) występują toksyczne substancje takie jak:
-amoniak - antymon - azotyny - azotany - arsen - bar
- bor - chrom - kadm - mangan - miedź - nikiel
- rtęć -selen -fenole -detergenty -DDT i jego metabolity
- pestycydy itd.
Te substancje toksyczne i pierwiastki występują w wodzie, którą pijemy.
Nasze oczyszczalnie ścieków nie usuwają tych zagrożeń.

Wszyscy wiemy jak jest z wodą w mieście. Chloru jest w niej chyba około 50-ciu procent. Nie wspominając o korzuchu, który zbiera się na powierzchni herbaty.

Tanim i lepszym sposobem jest zakup filtra do wody a dokładnie filtra odwróconej osmozy.
Membrana osmotyczna eliminuje 96-99,9% wszystkich rozpuszczonych w wodzie związków, w szczególności tych, które są najbardziej niebezpieczne, trujące dla człowieka. Między innymi: pestycydy, detergenty, nawozy sztuczne, metale ciężkie, a także bakterie i wirusy.

Po zastosowaniu filtru pierwszą różnicą jaka była widoczna gołym okiem był właśnie brak owego korzucha na herbacie. Wodę mogę wreszcie pić bez ograniczeń. Nie muszę wychodzić specjalnie do sklepu żeby kupić wodę mineralną, odkręcam kranik i piję do woli.
Polecam.

Adresy gdzie można nabyć filtry do domu i dystrybutory wody do firmy
www.zdrojewodne.pl
www.filtr.info.pl
Pozdrawiam A

Oj, Monia, zdjęcie samej kurteczki musiałabym dopiero zrobić...
Tutaj jest Kajo w niej, ale nie widać Boba.


Kajo w kurteczce wygląda idealnie

Duży z Niego chłopczyk i taki ... dorosły

Kurteczki niestety nie dorwałam żadnej, były, ale na 104 cm - śliczne, nowe z metkami - w lumpku ale stanowczo za duże, pojutrze jakaś dostawa ma być i Pani obiecała, że zostawi jak będą na Wiki kurteczki, to coś sobie wybierzemy wtedy

Jessi śliczna Dziewczynka, rośnie jak na drożdzach, a Mamusia tak ładnie wygląda oj chciałabym tak, chciała

Anielka Twoja Córcia widać zadowolona z zakupu Rowerek w bardzo fajnych kolorkach. Mała na pewno się cieszy. Wikusia takiego cudeńka nie ma, ale jak było ciepełko, to przejechała się na rowerku swojego rówieśnika i ... spodobało się tak, że wyjść z niego nie chciała natomiast mały właściciel rowerku ... nie lubi go i niezbyt chętnie w nim siedział

Marlena Bartuś fajnie siedzi na nocniczku, jakie są efekty? ja przyznaję, że Wiki czasami siądzie na nocnik, ale niezbyt często - moja wina teraz, to czasu zbytnio nie mam na wysadzanie i zadniebałam, zmęczona jestem paskudnie, same nocki pracuję ... ale na pewno niedługo zaczniemy porządne nocnikowanie. Jaka, to oszczędność jeżeli chodzi o pampki

Żabko, znalazłam coś takiego, może się przyda :

Wynikiem przeziębienia mogą być także infekcje pęcherza moczowego. Stan zapalny, wywołany przez bakterie, wyzwala impuls nerwowy: czujemy potrzebę oddania moczu, nawet, gdy pęcherz jest pusty. Oddawaniu moczu może towarzyszyć ból, pieczenie, kłucie. Czasem w moczu widać ślady krwi. Pojawiają się również bóle podbrzusza, podwyższona temperatura, dreszcze. Zapalenie dróg moczowych na szczęście nie jest niebezpieczne. Przy pierwszych jego objawach trzeba jednak rozpocząć leczenie, aby stan zapalny nie doprowadził do zakażenia nerek. Najskuteczniejsze jest leczenie antybiotykami. Można też sięgnąć po preparaty ziołowe (Urogran, Urosept, Fitolizyna, itp.). Jeśli jednak nie mamy ich pod ręką można stosować "domowy" sposób. Dużo pić (ponad 2 l płynów dziennie) i zażywać spore dawki witaminy C. Związane z zapaleniem dolegliwości pomagają złagodzić ciepłe okłady na podbrzusze. Trzeba również pamiętać, aby unikać alkoholu i kofeiny.

Krwi, potu i łez. I wywiadów z rodzinami tych co wrócili "na sardynkę" i z tymi co wrócili niekompletni o tym jak łatwo w tym kraju żyć człowiekowi bez nogi, ręki czy z przetoką po trafieniu odłamkiem w pęcherz moczowy :-]

Witajacie:) Znow mialam dlugą przerwe..ale troche sie działo. Znalazłam sobie nowa prace- wiec mam troche mniej czasu na myslenie. To bardzo duza zmiana jak dla mnie, nie mozna przeciez zyc samymi problemami.Trafiłam tez do bardzo dobrej Pani psycholog, ktora powoli mnie stawia na nogi. Wiem ze jeszcze daleka droga zanim dojde do siebie, ale ciesze sie ze cos sie zmienilo:) Jezeli chodzi o Mame to..ech..w pierwszym dniu mojej nowej pracy miała zawał. Pewnie dlatego ze tak sie o mnie martwi. Chcialaby zebym sobie zycie ulozyla a nie myslala tylko o niej i jej zdrowiu. Ale sami wiecie ze inaczej sie nie da. W sumie to mielismy duzo szczescia bo Mama byla w szpitalu gdy dopadl ja ten zawał-wiec miala szybka i sprawną opiekę. No ale jakby nie bylo wyladowala na Intensywnej Terapii na Kardiologii a lekarz stwierdził miażdzyce. Na szczescie zawał był stosunkowo lekki i szybko opanowany wiec Mama 2 dni póxniej byla juz w dobrym stanie a po 5 dni wypisali ja do domu. Chemioterapia przerwana. Mama musi sie oszczedzac wiec wciaz powtarzam Jej-powolutku:) Dostalismy wyniki TK ktore bylo robione 2 tyg przed zawałem.

TK jamy brzusznej+ miednicy:
Segmenty podstawne płuc bez zmian. W porównaniu do badania poprzedniego z kwietnia utrzymuja sie lito-torbielowate guzy w miednicy. Po prawej o wymiarach 65x60 mm, po lewej 33x35mm-nieoddzielajace sie od macicy, nieznacznie mniejsze. W otrzewnej nie widać płynu. Wszczepy w otrzewnej o średnicy do 14 mm w osi krótkiej na poziomie sródbrzusza. Pojedyncze węzły krezkowe do 9 mm i w przestrzeni okołoaortalnej o srednicy do 7 mm. Watroba( z torbiela w płacie prawym o srednicy 15 mm), trzustka, sledziona, nerki prawidłowe. We wnece sledziony sledziona dodatkowa. UKM i moczowody nieposzerzone, wydzielanie cieniującego moczu zachowane. Macica niepowiekszona. Pecherz pomoczy ucisniety, modelowany, bez zmian w swietle. Wnioski: Ogniska w miednicy mniejsze, nie widac płynu w otrzewnej.

Niedługo Mama bedzie miała kolejna TK, ciagle czekamy na jakas poprawe. Rozmawialam z kolejnym lekarzem ktory mowil mi ze sa przypadki w ktorych lepiej nie "ruszac" raka, dopoki nie ma widocznej poprawy. Mama nie pojedzie do Gdańska:( Ale ciagle wierze ze w Instytucie w krakowie wiedza co robia. Mama mimo tego zawału jest w swietnej formie, nadal nic ja nie boli, co 3 tyg przechodzi chemioterapie
( Topotecan). Wiec wracamy do "normalnego" zycia. Morfologia dobra, wiec 24 znow jedziemy do szpitala. Już ponad rok walczymy..jak ten czas leci...
Nieprawdopodobne jak bardzo zmienilo sie moje zycie:(
Pozdrawiam Was serdecznie, czytam Wasze watki-przeraza mnie tylko to ze wciaz ktos nowy tu trafia. Ciagle ktos choruje, cieszmy sie Kochani kazdym dniem...buźka

taaaaa, okra nadal żyje i wygląda, że ma się dobrze. może te 2 roślinki wystarczą? czytałam, że 4 krzaki wystarczą dla 4-osobowej rodziny, może w takim razie dwie wystarczą dla dwu?

mam ochotę posadzić dynię, a przynajmniej taką pnącą, ozdobną. zobaczyłam dziś obłędne zdjęcie w mojej książce o ogrodach, jak takie dynie obrastają łuk nad ścieżką, tworząc korytarz z którego ścian i sufity zwisają te szalone owoce. może by jedną taką upchnąc między fasolniki? albo tam, gdzie był wiciokrzew, ale w tym roku zdechł? mam tam takie kraty do wspinania się dla roślin.
tylko nie wiem, czy one muszą mieć głęboko? bo wiem, że potrzebują bogatej gleby, to umówmy się, że mam.

apropos zdychania, to zdycham. parę dni po wybraniu antybiotyku na pęcherz znowu przyszły do mnie bakterie. w pracy myślałam, że zejdę, tak jakoś od 15. po pracy nie udało mi się dostać do lekarza (nie wiem po co pielęgniarka wypytywała mnie o szczegóły objawów, jak i tak powiedziała, że jest too late; i jeszcze zapytała, czy nie mam furalginu - gdybym miała, to bym do nich nie szła. albo gdyby był dostępny bez recepty). anyway, znowu mam widoczną krew w moczu i znowu mam dość. i tego i tego drugiego, co mam, czyli 'jelita drażliwego'. to jeslito, jakby ktos nie wiedzial, to jakiś straszny bullshit. nazwa, którą nadają wszystkim dolegliwością brzucha, których nie da się zdiagnozować inaczej. i niby się to często zdarza, jedno i drugie, ale co z tego? mogliby się w takim razie zająć badaniami tych, jakże częstych chorób, zamiast badać raka czy inne gówno od którego i tak się umiera. a ja nie umieram, tylko się męczę, k*rwa. plus jest taki, że od czestych infekcji dróg moczowych można stać się bezpłodnym. to by była pewna oszczędność. zła jestem i tyle, jak sobie pomyślę... a, nie ważne. śpijcie z bogiem/boginią - zależnie od preferencji.

ps - mój kot ma od soboty nazwisko, nazywa się teraz cothu mruczalski

Pozdrawiam wszystkie Słoneczka i dzielnych Rodziców.Moje córki mają już 19(Ania) i 20 lat(Agnieszka). Dzisiaj już nie potrzebują pomocy specjalisty z zakresu urologii, ponieważ pomógł im właśnie Dr. Paweł Kroll.
A na tę stronę trafiłam zupełnie przypadkowo, gdy szukałam informacji na temat raka prostaty.
Wracając do moich dzieci, Agnieszka miała zabieg dot.poszerzania cewki moczowej, przeprowadzony przez Dra Krolla. Natomiast Ania 21.03.2002r. miała bardzo poważny wypadek komunikacyjny i po nim, wśród różnych problemów zdrowotnych pojawiły się kłopoty z pęcherzem. Wtedy również korzystałam z porad Dra Krolla. Wówczs też mogłam zaobserwować Go w pracy na oddziale, przebywając codziennie w klinice.Nie wiem jak ta opercja się fachowo nazywa ale polega na tworzeniu nowego pęcherz u dziecka, którego pęcherz nie spełnia swej funkcji. Lekarz przeważnie operuje we wtorki, po pracy w klinice i przyjęciach w poradni POZCeRO na ul.Przemysłowej(nie 28 Czerwca) wraca do operowanego dziecka i sprawdza jego stan osobiście. I tak przez kilka dni po operacji.
Z zamkniętymi oczyma, o każdej porze dnia i nocy oddałabym każde dziecko pod Jego opiekę. Zawsze diagnozę popiera badaniami zarówno moczu, usg, urodynamiką. Na wszystkie pytania i wątpliwości odpowiada i na pewno wśród dzieci cieszy się zaufaniem.
Jednego jestem pewna, drodzy Rodzice. Nie pomoże Waszym dzieciom lekarz, do którego Wy nie będziecie mieć zaufania. Uważam, że to powinno być podstawą w kontaktach z lekarzami. Powiem tak- ja umiem np. ugotować dobrą zapiekankę ale na medycynie się nie znam i to pozostawiam lekarzowi. Jeśli chcę żeby pomógł mojemu dziecku, muszę z nim współpracować a zatem mu ufać.
Gdy przywieziono Anie po wypadku na Szpitalną i zobaczyłam moje dziecko- nie wchodziłam z nią do zabiegowego, bo pewnie moje zdenerwowanie tylko by zaszkodziło dziecku i pracującym przy niej specjalistom. Kochani, serdecznie pozdrawiam i życzę wytrwałości a Waszym pociechom zdrówka i oby trafiły na takich Specjalistów, jakich miały szczęście spotkać moje córki.
A na koniec dodam, że Dr Kroll ale też i Jego Koledzy zarazili moją Agnieszkę miłością do medycyny- jest dziś studentką II roku Uniwersytetu
Medycznego na wydz.lekarskim.

Osmosis Jones - Aktorsko-animowany film braci Bobby'ego i Petera Farellych.

Frank (Bill Murray) jest dozorcą w zoo. Samotnie wychowuje córkę, która ze względu na złe nawyki żywieniowe ojca ma obsesję na punkcie zdrowia. Pewnego dnia Frank zjada jajko, które wcześniej ukradła mu małpa. Tu zaczyna się przygoda wewnątrz jego ciała.

Osmosis Jones (głos: Chris Rock) to młoda, biała krwinka (biały krwinek?), który z powodu wypadku sprzed laty, patroluje okolice nosa. Ma wielkie ambicje i chce się wykazać, ale nie ma okazji. Tymczasem wraz z pożartym jajkiem do ciała Franka trafia groźny wirus - Thrax. Osmosis wraz ze swoim partnerem - Drixem - musi go powstrzymać, zanim Thrax dokona swoich planów.

Film nie jest niczym szczególnym, ale można go obejrzeć i się uśmiać. Tyle że tylko w części animowanej, bo aktorska jest nudna jak flaki z olejem i nieraz bardziej obleśna, niż sceny wewnątrz ciała Franka, (takie jak scena komórek opuszczających ciało - pęcherz moczowy jako wielki peron).

Na uwagę zasługuje bardzo dobra postać Thraxa, którego dubbinguje Laurence Fushburne. Wirus jest antropomorficzny, czerwony, ma dredy, a jego znakiem szczególnym jest palec środkowy lewej ręki - pazur rozgrzewający się do temperatury pozwalającej spalić komórki albo przeciąć organizmowy odpowiednik stali. Imię Thraxa to anagram od jednej z najbardziej śmiercionośnych bakterii świata - wąglika (Anthrax anthrax)

Tak więc Osmosis Jones można obejrzeć, ale również sceny z ludźmi, poza początkową i ostatnią, można spokojnie przeskakiwać, bo wątek Franka i jego córki jest słabo rozwinięty.

8/10 (mocno naciągane)

PS: Choć zarówno Drix, jak i Iron Man mają czerwoną zbroję, to nie sądzę, aby to była jakaś zamierzona aluzja.



| "dieta optymalna jest dla ludzi mądrych", co często przez
| krytykantów DO jest odbierane jako sekciarska zarozumiałość... :)

kazdej diecie pod sloncem. W koncu jak nie dziala, to znaczy ze zle
stosowana, ergo - trzeba byc madrzejszym :)


Dokładnie. Czyli - zweryfikować to, co się je, wykluczyć pomyłki, bardziej
pilnować proporcji, pouczyć się o swoich chorobach, poczytać listy z
podobnymi przypadłościami i odpowiedzi, ewentualnie poradzić się lekarza
optymalnego,
zwłaszcza jeśli choroba jest poważna i stosuje się jakieś leki.
Jednym slowem - trzeba być mądrzejszym, niz na jakiejkolwiek innej fanaberii
dietetycznej z kolorowych pisemek.

A piszac o niebezpieczenstwach

mialem na mysli dziwne przypadlosci, ktore nekaja sporo osob probujacych
diety Kwasniewskiego. Klasycznym przykladem jest casus kobiety, ktora od
okolo pol roku diete stosuje. W tym czasie:
- po 2 miesiacach wystapila opryszczka, ktorej wczesniej nigdy nie bylo
("Dlaczego złapałam tego wirusa przecież na DO nie choruje się na takie
choroby.Co sie dzieje??"),


Widocznie organizm jest osłabiony. Przyczyna - nadmiar białka w diecie
obciąża organizm.

- pojawily sie bole glowy, uczucie zimnych rak i stop,


Organizm w sytuacjach kryzysowych przechodzi na "tryb oszczędny", tzn.
kurczą się naczynia najdalej położone od serca. Przyczyny - stres,
rozchwiana równowaga ukladu sympatycznego i parasympatycznego, nadmiar
białka w diecie jeszcze bardziej wzmaga te zaburzenia, jeśli nadmiar białka,
to tym samym niedobór odpowiedniej ilości tłuszczu/energii) do "obsłużenia"
i zagospodarowania tej dużej ilości białka.

- po ustapieniu bolu glowy pojawil sie bol lewej nerki,


Przyczyna - nadmiar białka w diecie.
Kwaśniewski o tym wielokrotnie pisał, ale widocznie nie każdy uważnie czyta,
a niektórzy mało co z publikacji Kwaśniewskiego przeczytali. Rozum
podpowiada - jak się ma problemy ze stosowaniem diety - to trzeba WIĘCEJ
CZYTAĆ I SIĘ DOWIADYWAĆ, zamiast szukać przyczyn problemów POZA sobą. A
pytania na grupie zadawać wtedy, gdy się już wyczerpało wszystkie możliwości
we własnym zakresie.

- po 4 miesiacach pojawily sie bole klatki piersiowej w okolicy mostka
oraz
brzydki zapach z ust,


I znowu objawy nadmiaru białka w diecie.

- ostatnio pojawilo sie zapalenie pecherza moczowego z krwiomoczem


wlacznie.

Objawy te bardzo mi pasują do nadmiarów białka w diecie.
Czytasz nas juz dostatecznie długo i sam powinieneś domyślić się, że z tym
białkiem w jej diecie jest cos nie tak. Gdyby owa kobieta LEPIEJ poznała
dietę optymalną, to by wiedziała, że z białkiem nie należy przesadzać, bo
jest to szkodliwe między innymi dla nerek właśnie.

Czy ktos obecny na grupie i stosujacy np. MM doswiadczyl choc jednej
takiej
dolegliwosci? Tylko prosze mi tu nie nie wmawiac, ze optymalni pisza o
swoich problemach bez ogrodek, a zwolennicy innych diet skrzetnie swoje
problemy ukrywaja.


No widzisz? :) Z pewnością MM jest o wiele prostsza, nawet nie trzeba znać

nie wymagają, można jeść co popadnie i zawsze będzie zgodnie z dietą... ;)

Wlasnie na dieta.optymalna ladnie poproszono kogos, by

problem stuszczonej watroby roztrzasal w zaciszu optymalnego gabinetu
lekarskiego, bo na grupie nie ma sensu.


Skarżypyto, nie klej durnia. Sam już wiesz, że stłuszczenie wątroby bierze
się z nadmiarów węglowodanów i białka w diecie, a nie z tłuszczu.

Krystyna


Opakowanie 30 kaps po 320 mg substancji czynnej.
Cena 60 PLN. Opakowanie wystarcza na miesięczną kurację (stosowanie : 1x
dziennie).

Co to jest?

Bocznia piłkowana jest małą palmą rosnącą dziko w południowej części USA.
U  nasady każdego liścia znajduje się najeżona kolcami szypułka. Ta żyjąca
około 700 lat roślina jest niemal niezniszczalna, opiera się bowiem zarówno
suszy, jak i szkodnikom czy pożarom. Surowcem leczniczym są jej
ciemnoniebieskie owoce, które zbiera się zwykle w sierpniu i wrześniu. Jest
to niebezpieczna praca, ponieważ nasady liści są ostre jak brzytwy, a także
dlatego, że w cieniu tej krzaczastej palmy można spotkać jadowitego
grzechotnika.

Działanie

Bocznia piłkowana była od dawna znana w medycynie ludowej. Indianie cenili
ją za zdolność leczenia chorób dróg moczowych. Pierwsi kolonizatorzy
zauważyli, że zwierzęta karmione owocami tej rośliny mają bardzo wiele
energii, zaczęli więc podawać je jako środek wzmacniający osobom wątłym.
Później stosowano preparaty z boczni w leczeniu przewlekłego kaszlu i
zaburzeń trawiennych. Dziś roślina jest znana, ponieważ łagodzi objawy
powiększenia prostaty, co zostało potwierdzone licznymi badaniami.
GŁÓWNE KORZYŚCI: Lekarze - między innymi włoscy, niemieccy i francuscy -
przepisują preparaty z boczni piłkowanej w przypadkach łagodnego
(niezłośliwego) powiększenia prostaty, nazywanego rozrostem guzkowym. Kiedy
prostata, która normalnie ma wielkość orzecha włoskiego, powiększa się
(spotyka to przeszło połowę mężczyzn mających ponad 50 lat), zaczyna
naciskać na cewkę moczową, czyli przewód odprowadzający mocz z pęcherza
moczowego do zewnętrznego ujścia. Objawami tego stanu są: konieczność
częstego oddawania moczu (szczególnie nocą), zbyt cienki strumień moczu i
ból towarzyszący jego oddawaniu oraz trudności z całkowitym opróżnieniem
pęcherza. Naukowcy sądzą, że bocznia łagodzi objawy rozrostu guzkowego na
wiele różnych sposobów. Przede wszystkim wpływa na stężenie hormonów, które
powodują rozrost komórek prostaty. Działa też przeciwzapalnie i zmniejsza
obrzęk tkanek.
Bocznia piłkowana wywołuje mniej działań niepożądanych (takich jak
impotencja) i działa o wiele szybciej niż konwencjonalne leki, np.
finasteryd. Poprawa jest zauważalna już po 30 dniach kuracji, podczas gdy
środki farmakologiczne przynoszą pacjentom ulgę nie wcześniej niż po pół
roku stosowania.
DODATKOWE KORZYŚCI: Bocznia piłkowana niewątpliwie łagodzi objawy rozrostu
guzkowego, jednak inne jej działania lecznicze nie zostały ostatecznie
potwierdzone. Stosowano ją także w stanach zapalnych prostaty. Badania
laboratoryjne wykazały, że bocznia pobudza układ odpornościowy, znajduje
więc zastosowanie w leczeniu zakażeń prostaty i dróg moczowych. Ponieważ
wpływa na stężenie hormonów sprzyjających rozwojowi komórek nowotworowych,
naukowcy badają jej przydatność w profilaktyce raka prostaty.

Stosowanie

DAWKOWANIE: Na ogół zażywa się 2 razy dziennie po 160 mg preparatu z boczni.
Nie powinno się przekraczać 320 mg dziennie, gdyż nie zbadano dotychczas
skutków przyjmowania większych dawek. Należy wybierać preparaty sporządzone
ze standaryzowanych wyciągów boczni, zawierających 85-95% kwasów
tłuszczowych
i steroidów - czynnych składników mających właściwości lecznicze.
SPOSÓB UŻYCIA: Nie należy rozpoczynać leczenia preparatem z boczni, jeśli
nie postawiono ścisłego rozpoznania, bowiem powiększenie prostaty bywa
również skutkiem nowotworu. Lekarz musi także zadecydować, czy można
zastosować bocznie w leczeniu stanu zapalnego prostaty. Gorzki smak nalewki
można złagodzić, jeśli rozcieńczy się ją małą ilością wody. Lek przyjmuje
się z jedzeniem lub między posiłkami. Niektórzy zielarze zalecają popijanie
herbatki z boczni; jeśli jednak nie będzie zawierała odpowiedniej ilości
czynnych składników, nie spowoduje wyleczenia rozrostu guzkowego.

Skutki uboczne

Obserwuje się je stosunkowo rzadko. Są to m. in.: słaby ból brzucha,
nudności, zawroty i bóle głowy. Jeśli te objawy wystąpią, należy zmniejszyć
dawkę leku lub go odstawić.

Przypis 1.

W międzynarodowym badaniu obejmującym 1000 mężczyzn z umiarkowanym rozrostem
guzkowym prostaty, stwierdzono poprawę ponad 60% grupy po półrocznej terapii
finasterdem lub bocznią piłkowaną. U pacjentów przyjmujących preparat
ziołowy wystąpiło mniej działań niepożądanych (takich istotnych jak obniżony
popęd płciowy lub impotencja), natomiast finasteryd znacznie skuteczniej niż
bocznia zmniejszał rozmiary prostaty, zwłaszcza u mężczyzn z silnym
rozrostem. Naukowcy wnioskują, że preparat ziołowy jest wskazany przy
niewielkim lub umiarkowanym powiększeniu prostaty.


Saw Palmetto (bocznia piłkowana); opakowanie 30 kaps po 320mg. Cena: 60 PLN
+porto. Stosowanie: 1 kaps. dziennie, czyli opakowanie na miesiąć kuracji.

Co to jest?

Bocznia piłkowana jest małą palmą rosnącą dziko w południowej części USA. U
nasady każdego liścia znajduje się najeżona kolcami szypułka. Ta żyjąca
około 700 lat roślina jest niemal niezniszczalna, opiera się bowiem zarówno
suszy, jak i szkodnikom czy pożarom. Surowcem leczniczym są jej
ciemnoniebieskie owoce, które zbiera się zwykle w sierpniu i wrześniu. Jest
to niebezpieczna praca, ponieważ nasady liści są ostre jak brzytwy, a także
dlatego, że w cieniu tej krzaczastej palmy można spotkać jadowitego
grzechotnika.

Działanie

Bocznia piłkowana była od dawna znana w medycynie ludowej. Indianie cenili
ją za zdolność leczenia chorób dróg moczowych. Pierwsi kolonizatorzy
zauważyli, że zwierzęta karmione owocami tej rośliny mają bardzo wiele
energii, zaczęli więc podawać je jako środek wzmacniający osobom wątłym.
Później stosowano preparaty z boczni w leczeniu przewlekłego kaszlu i
zaburzeń trawiennych. Dziś roślina jest znana, ponieważ łagodzi objawy
powiększenia prostaty, co zostało potwierdzone licznymi badaniami.
GŁÓWNE KORZYŚCI: Lekarze - między innymi włoscy, niemieccy i francuscy -
przepisują preparaty z boczni piłkowanej w przypadkach łagodnego
(niezłośliwego) powiększenia prostaty, nazywanego rozrostem guzkowym. Kiedy
prostata, która normalnie ma wielkość orzecha włoskiego, powiększa się
(spotyka to przeszło połowę mężczyzn mających ponad 50 lat), zaczyna
naciskać na cewkę moczową, czyli przewód odprowadzający mocz z pęcherza
moczowego do zewnętrznego ujścia. Objawami tego stanu są: konieczność
częstego oddawania moczu (szczególnie nocą), zbyt cienki strumień moczu i
ból towarzyszący jego oddawaniu oraz trudności z całkowitym opróżnieniem
pęcherza. Naukowcy sądzą, że bocznia łagodzi objawy rozrostu guzkowego na
wiele różnych sposobów. Przede wszystkim wpływa na stężenie hormonów, które
powodują rozrost komórek prostaty. Działa też przeciwzapalnie i zmniejsza
obrzęk tkanek.
Bocznia piłkowana wywołuje mniej działań niepożądanych (takich jak
impotencja) i działa o wiele szybciej niż konwencjonalne leki, np.
finasteryd. Poprawa jest zauważalna już po 30 dniach kuracji, podczas gdy
środki farmakologiczne przynoszą pacjentom ulgę nie wcześniej niż po pół
roku stosowania.
DODATKOWE KORZYŚCI: Bocznia piłkowana niewątpliwie łagodzi objawy rozrostu
guzkowego, jednak inne jej działania lecznicze nie zostały ostatecznie
potwierdzone. Stosowano ją także w stanach zapalnych prostaty. Badania
laboratoryjne wykazały, że bocznia pobudza układ odpornościowy, znajduje
więc zastosowanie w leczeniu zakażeń prostaty i dróg moczowych. Ponieważ
wpływa na stężenie hormonów sprzyjających rozwojowi komórek nowotworowych,
naukowcy badają jej przydatność w profilaktyce raka prostaty.

Stosowanie

DAWKOWANIE: Na ogół zażywa się 2 razy dziennie po 160 mg preparatu z boczni.
Nie powinno się przekraczać 320 mg dziennie, gdyż nie zbadano dotychczas
skutków przyjmowania większych dawek. Należy wybierać preparaty sporządzone
ze standaryzowanych wyciągów boczni, zawierających 85-95% kwasów
tłuszczowych
i steroidów - czynnych składników mających właściwości lecznicze.
SPOSÓB UŻYCIA: Nie należy rozpoczynać leczenia preparatem z boczni, jeśli
nie postawiono ścisłego rozpoznania, bowiem powiększenie prostaty bywa
również skutkiem nowotworu. Lekarz musi także zadecydować, czy można
zastosować bocznie w leczeniu stanu zapalnego prostaty. Gorzki smak nalewki
można złagodzić, jeśli rozcieńczy się ją małą ilością wody. Lek przyjmuje
się z jedzeniem lub między posiłkami. Niektórzy zielarze zalecają popijanie
herbatki z boczni; jeśli jednak nie będzie zawierała odpowiedniej ilości
czynnych składników, nie spowoduje wyleczenia rozrostu guzkowego.

Skutki uboczne

Obserwuje się je stosunkowo rzadko. Są to m. in.: słaby ból brzucha,
nudności, zawroty i bóle głowy. Jeśli te objawy wystąpią, należy zmniejszyć
dawkę leku lub go odstawić.

Przypis 1.

W międzynarodowym badaniu obejmującym 1000 mężczyzn z umiarkowanym rozrostem
guzkowym prostaty, stwierdzono poprawę ponad 60% grupy po półrocznej terapii
finasterdem lub bocznią piłkowaną. U pacjentów przyjmujących preparat
ziołowy wystąpiło mniej działań niepożądanych (takich istotnych jak obniżony
popęd płciowy lub impotencja), natomiast finasteryd znacznie skuteczniej niż
bocznia zmniejszał rozmiary prostaty, zwłaszcza u mężczyzn z silnym
rozrostem. Naukowcy wnioskują, że preparat ziołowy jest wskazany przy
niewielkim lub umiarkowanym powiększeniu prostaty.


http://video.google.pl/vi...842580187088819

Czy to już plaga? 14-latek próbował się powiesić..
Dręczony w szkole przez rówieśników 14-latek z podkrakowskich Mogilan próbował popełnić samobójstwo. Chłopiec doświadczał przemocy z ich strony od dłuższego czasu - poinformował rzecznik prasowy małopolskiej policji Dariusz Nowak.
- Według policyjnych ustaleń chłopiec doświadczał przemocy od co najmniej roku, a w ostatnim okresie czasu agresja sprawców wobec chłopca nasiliła się. Napastujący chłopca agresorzy wyzywali wulgarnie, straszyli pobiciem, a także kilkakrotnie pobili. Zdarzyło się to także w obecności innych uczniów, którzy jednak nie przyszli z pomocą ofierze. O przeżywanej gehennie oprócz samej ofiary i uczniów szkoły nikt nie wiedział - powiedział Nowak.

Policja zainteresowała się sprawą, gdy nastolatek próbował kilka dni temu (25 października) popełnić samobójstwo.

- Przeprowadzone w tej sprawie policyjne czynności doprowadziły do ustalenia, że właśnie długotrwałe znęcanie się nad chłopcem przez rówieśników stało się powodem targnięcia się przez niego na swoje życie. Tego dnia rano (25 października) w szkole doszło do kolejnego aktu przemocy ze strony agresorów. Jeden z uczniów uderzył go w twarz ręką i chciał doprowadzić do bójki. Napadnięty uczeń nie dał się sprowokować i wrócił do domu, doszedł jednak do przygnębiającego wniosku, że w sytuacji w jakiej się znalazł nie znajduje żadnego konstruktywnego rozwiązania. Na szczęście chłopca odratowano - powiedział Nowak.

Policja przesłuchała dwóch 14-letnich, najbardziej agresywnych napastników. Przedstawiono im zarzut znęcania się psychicznego i fizycznego - w okresie od września 2005 r do dnia 25 października 2006 roku działając wspólnie z innymi osobami nad rówieśnikiem pozostającym w przemijającym stopniu zależności, w wyniku czego doprowadzili pokrzywdzonego do targnięcia się na własne życie. O zdarzeniu poinformowany został Sąd Rodzinny i dla Nieletnich. Policjanci ustalają także kolejnych uczestników grupy znęcającej się nad uczniami tej szkoły.

Poszkodowany chłopiec został otoczony profesjonalną pomocą i wsparciem psychologów z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Myślenicach.

Kazali mu pić kwas

Policjanci z Łęczycy (Łódzkie) prowadzą czynności wyjaśniające w sprawie brutalnego pobicia 14-letniego gimnazjalisty i zmuszenie go do wypicia alkoholu podejrzanego pochodzenia oraz żrącej substancji. Chłopiec przeszedł wielogodzinną operację, ale jego stan zdrowia jest bardzo ciężki. Zatrzymano w tej sprawie trzy osoby w wieku 16, 18 i 27 lat.

Jak poinformował w poniedziałek oficer prasowy łęczyckiej policji komisarz Dariusz Kupisz do zdarzenia doszło w ub. tygodniu. Gimnazjalista nie wrócił do domu na noc. Pojawił się następnego dnia i od razy trafił do szpitala w Łęczycy. Miał ślady pobicia. - Kiedy z nim rozmawialiśmy powiedział, że spadł z roweru. Później w rozmowie z matką przyznał, że został pobity i zmuszono go do wypicia alkoholu - wyjaśnił Kupisz.

Po dniu spędzonym w szpitalu chłopiec wrócił do domu, ale jego stan był coraz gorszy. Lekarze zaczęli podejrzewać, że może mieć uszkodzony żołądek. Gimnazjalista trafił do szpitala w Łodzi. Tu okazało się, że chłopiec ma zmasakrowane narządy wewnętrzne, pęknięty pęcherz moczowy, uszkodzone płuca i przełyk. Są też ślady przypalania i nakłuwania. Lekarze ze szpitala są wstrząśnięci obrażeniami 14-latka. Jak twierdzą nigdy czegoś takiego nie widzieli.

Jak poinformowała prokuratura, zatrzymano w tej sprawie trzy osoby. Do tej pory nie postawiono jednak żadnej z nich zarzutów. Prokuratura czeka na ocenę biegłych dotyczącą doznanych przez chłopca obrażeń. Jeszcze w poniedziałek ma przesłuchać w tej sprawie zatrzymane pełnoletnie osoby. Również w poniedziałek ma zapaść decyzja, czy 16-latek będzie odpowiadał jak dorosły.


Co sie dzieje ?! ja pier..

Przychodzi gruba baba do lekarza.
- Panie doktorze, proszę mi dać coś, żebym schudła.
Lekarz dał jej pudełko tabletek z przykazaniem, aby brała przez miesiąc codziennie jedną. Baba, niewiele myśląc, pożarła wszystkie zaraz po wyjściu z gabinetu. Po tygodniu przychodzi znowu, chuda jak szczapa, skóra na niej wisi. Lekarz obejrzał ją krytycznie, zebrał skórę, naciągnął i zawiązał na głowie kokardę. Baba wychodzi z gabinetu, spotyka znajomą.
- Oj, jak ty bardzo schudłaś! A jaką masz ładną kokardę na głowie!
- Wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że mam obrośniętą klatkę piersiową.

Przychodzi baba do lekarza z okularami w brzuchu.
- Co pani dolega? - pyta się lekarz.
- Ślepa kiszka.

Przychodzi baba do lekarza i od razu włazi mu pod biurko.
Lekarz na to:
- Długo pani nie pociągnie. Pracuje do czwartej.

Przychodzi baba do lekarza z amigą na sznurku i mówi:
- Ja do uśpienia...

Przychodzi baba do lekarza, ten ja zbadał i mówi:
- Ma pani raka!
- O Boże! To co mam robić? Co mi pan zaleca?
- Niech pani robi okłady z błota!
- A to pomoże?
- Nie, ale może przyzwyczai się pani do ziemi....

Przychodzi gruba baba do lekarza. Lekarz w smiech, baba go zdzieliła torbą, on przerażony dzwoni do kolegi z sali obok:
- Franek, zaraz do ciebie przyjdzie gruba baba, nie śmiej się z niej bo ci przywali.
Po chwili do sali Franka wchodzi owa baba. Lekarz z trudem powstrzymuje się od śmiechu, wkońcu mówi:
- Co pani dolega?
- Mam za małe piersi.
Lekarz patrzy no i rzeczywiscie cycków prawie nie widać, po krótkich oględzinach mówi:
- Niech pani pociera 2 razy dziennie między piersiami papierem toaletowym.
- To pomoże? - pyta baba.
- Tak, dupie przecież pomogło! - odpowiedział lekarz.

Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie:
- Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze?
- A dawno pani nosi gips?
- Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym piętrze, doktorze. I znudziło mi się, do hop siup bęc nędzy, ciągłe włażenie po rynnie.

Przychodzi baba do lekarza, a lekarz się ją pyta:
-Kim Pani jest z zawodu?
-Nauczycielka.
-Taaa?? To niech mi Pani pałę postawi.

Po przejrzeniu wyników lekarz mówi do baby :
- Ma pani kamienie w pęcherzu żółciowym, zwapnienia w płucach, piasek w moczu...
- Panie doktorze! A czy mam trochę cementu? Bo widzi pan, mąż będzie budował domek na działce...

Lekarz do baby:
- Ma pani zapalenie śledziony.
- To możliwe, panie doktorze. Ostatnio jadłam dużo śledzi!

Przychodzi baba do lekarza.
- Panie doktorze niech mi pan przepisze cos na swędzenie. Tylko cos taniego, bo lekarstwa tyle teraz kosztują...
- Niech się pani drapie!

Przychodzi baba do lekarza.
Lekarz ją bada, nie mogąc powstrzymać się od zatykania nosa.
- Nie mogłaby pani się częściej kąpać?
- Ale ja się kapie codziennie!
- To niech pani chociaż w wannie wodę częściej zmienia!

Przychodzi baba do lekarza.
- Panie doktorze, nikt nie traktuje mnie poważnie.
- Żartuje pani!!!?

Przychodzi olbrzymia baba do lekarza:
- Pani problem mnie przerasta.

Przychodzi baba do lekarza i od progu skacze sztywno na dwóch nogach:
- Panie doktorze, czy mógłby pan sprawdzić czy sobie dobrze spiralę założyłam?

Przychodzi baba do weterynarza, a weterynarz na to:
- Chyba się pani coś po..., no!, pomyliło?!

Przychodzi ciężarna baba do lekarza:
- Panie doktorze, dziewiąty miesiąc mija, a ja nic...
- A bóle Pani ma?
- A co to Pan doktor ślepy...?

Przychodzi baba do ginekologa.
- Proszę się rozebrać!
- Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze.
- To może ja od razu zgaszę światło?

Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, za ile wyzdrowieję?
A lekarz na to:
- Za kilkanaście milionów...

"Nie pal
Palenie otwiera Kodeks walki z rakiem nieprzypadkowo. Jest to bowiem na początku XXI wieku najważniejsza przyczyna, z powodu której Polacy chorują na raka − prawie połowa zachorowań u mężczyzn i 15% u kobiet spowodowana jest właśnie paleniem. Dym tytoniowy składa się z 4 tys. związków chemicznych, z których co najmniej 60 ma działanie rakotwórcze. Ze względu na powszechność palenia ocenia się, że w krajach rozwiniętych 25–30% wszystkich zgonów z powodu nowotworów ma związek właśnie z tym czynnikiem. Badania prowadzone w Europie, Japonii i Ameryce Północnej wskazują, że palenie odpowiada za 87–91% zachorowań na raka płuca u mężczyzn i 57–86% u kobiet. Oznacza to zatem, że istnieją obszary na świecie (do których należy także Polska), gdzie prawie wszyscy chorzy na raka płuc to palacze. U obu płci odsetek zachorowań na raka przełyku, raka gardła i raka jamy ustnej, związanych z działaniem dymu tytoniowego bądź dymu tytoniowego w połączeniu z alkoholem, wynosi 43–60%. Palenie przyczynia się też do dziesiątków innych nowotworów złośliwych (m.in. pęcherza moczowego, trzustki, nerek, szyjki macicy, wątroby, żołądka, niektórych postaci białaczek).

Należy zaznaczyć, ze nowotwory to nie jedyny skutek palenia. Powoduje ono również wiele innych chorób − przede wszystkim schorzenia płuc (Poch.) oraz naczyń krwionośnych − zawały serca i udary mózgu.

Rzuć!
Łatwo zacząć palić. Chociaż pierwszy papieros zwykle nie smakuje (organizm czuje, że to trucizna), potem są następne, pojawia się przyzwyczajenie i niepostrzeżenie postępuje biologiczne uzależnienie. Niestety zdecydowanie trudniej jest rzucić palenie − to skomplikowany, wieloetapowy proces bez gwarancji sukcesu przy pierwszym podejściu. Jednak nigdy nie jest za późno, aby rzucić palenie. Specjaliści przekonują, że nawet po kilkudziesięciu latach warto – organizm będzie w stanie naprawić wyrządzone mu szkody. Ci, którym się to udało twierdzą, że najważniejsza jest motywacja, ale trzeba też pamiętać, że palenie tytoniu (Zespół Uzależnienia od Tytoniu − ZUT) jest sklasyfikowane jako choroba i dziś można ją skutecznie leczyć. Dlatego w wielu krajach leczenie ZUT należy do obowiązku lekarzy, za co są opłacani, jak za każdą inną procedurę medyczną. Warto skorzystać z ich pomocy oraz szerokiej gamy leków o potwierdzonej skuteczności: nikotynowej terapii zastępczej (gumy, plastry, tabletki podjęzykowe, inhalatory) oraz leków o działaniu centralnym (bupropion, cytyzyna, wareniklina), dzięki którym szansa na sukces wzrasta o 200−400%! W niektórych krajach są one nawet refundowane w ramach ubezpieczenia zdrowotnego. Palenie jest uleczalne! Zadzwoń: 0 801 108 108 − Telefoniczna Poradnia Pomocy Palącym.

Nie pal przy niepalących
Wdychanie przez osoby niepalące dymu tytoniowego wydychanego przez palaczy do otoczenia niesie z sobą podobne zagrożenia zdrowotne, co palenie czynne. Palacze bierni wdychają bowiem te same trujące i rakotwórcze substancje, inna jest jedynie skala ekspozycji. Z powodu wymuszonego biernego palenia każdego roku w Polsce umiera prawie 2 000 osób, które same nigdy nie paliły. Dlatego w wielu krajach Unii Europejskiej palenie tytoniu w miejscach publicznych jest całkowicie zakazane.

Przebywanie w środowisku zanieczyszczonym dymem tytoniowym jest szczególnie szkodliwe dla małych dzieci oraz kobiet w ciąży.

Niepalący i ex palacze żyją dłużej
Za każdy rok palenia płacimy 3 miesiącami życia. W przybliżeniu ocenia się, że 50% głęboko uzależnionych palaczy, którzy zaczęli palić we wczesnym okresie życia, umrze właśnie z tego powodu, połowa z nich w średnim wieku, a więc przeżyją o 20–25 lat mniej od osób niepalących. Jest też dobra wiadomość − każdy rok od chwili rzucenia palenia to odzyskane 3 miesiące życia."